*Ty*
Jestem przerażona. Ręce trzęsą mi się z nerwów i z obawy na jego reakcję. Siedzę jak na szpilkach i czekam aż usiądzie obok ciebie. W końcu się pojawił. Pocałował mnie w usta i przytulił do siebie.
-Hej skarbie, co się stało?- spytał widząc moją minę.
Postanowiłam nie zwlekać i od razu mu o tym powiedzieć.
-Jestem w ciąży- powiedziałam cicho.
-Naprawdę? To wspaniale! Nawet nie wiesz jak się cieszę!- wykrzyczał z radości chłopak.
Zobaczył, że po twarzy pociekły mi łzy.
-Czemu płaczesz? Kochanie wiem, że teraz wszystko się zmieni, ale zawsze będę przy tobie.
Odsunęłam się od niego i powiedziałam:
-Niall...tyle, że ja...że ja...ja nie wiem...nie wiem czyje to dziecko.
Był zszokowany. Odsunął się na drugi koniec kanapy, jak najdalej ode mnie.
-Zdradziłaś mnie?- spytał załamanym głosem.
Kolejne słone krople popłynęły mi z oczu, nie byłam w stanie nic powiedzieć, pokiwałam tylko głową.
-Znam go?
-To nie ważne.
-Odpowiedz! -krzyknął.
-T..tak.
-Który to?!
-Harry.
-Co?! Zdradziłaś mnie ze Stylesem?
-Niall, tak mi przykro...ja...ja nie wiem co mam powiedzieć.
-Tak czy nie?!
-Tak.
-Ile to trwa?!
-Kilka miesięcy.
-Zabiję gnoja - wykrzyczał.
-Niall, nie rób mu nic.
-Mam mu nic nie robić? Pieprzył się z tobą kilka miesięcy, a ja mam mu nic nie robić?!
Jego słowa mnie zabolały. Miał prawo tak mówić, ale to tak boli...
Trzasnął drzwiami i już go nie było.
*Niall*
Nie mogę w to uwierzyć. Zdradziła mnie...kobieta, której oddałem swoje serce potraktowała mnie jak zabawkę. Zdradziła mnie...
Wpadłem do domu. Chłopcy siedzieli w salonie.
-Hej jak randka? -spytali.
Nie odpowiedziałem, od razu podszedłem do Stylesa.
-Jak mogłeś mi to zrobić?!
-Nie wiem o czym mówisz.
-Nie wiesz?! Nie udawaj głupiego!
-Ale ja naprawdę nie wiem...
-To cię oświecę! Fajnie sypiać z dziewczyną kumpla?!
Harry milczał. Reszta chłopaków spojrzała na nas z szokiem.
-Fajnie było?! - powtórzyłem pytanie.
-Niall, ja nie chciałem...
-Czego nie chciałeś?! Nie chciałeś zaciągać do łóżka mojej dziewczyny?!
Nic nie odpowiadał. Uderzyłem go solidnie pięścią. Chłopak przewrócił się i upadł na ziemię, reszta od razu do niego podbiegła.
-Niall uspokój się to twój przyjaciel!
-Był nim, ale już nie jest! Życzę szczęścia z [T.I] i gratuluję będziesz tatusiem.
*9 miesięcy później*
*ty*
One Direction przestali koncertować. Napięcie między Harrym, a Niallem było nie do zniesienia. Nikt nie wiedział o co poszło. Na szczęście. Chłopcy wspierali mnie przez cały czas, włącznie z Harrym. Nie jesteśmy razem, skończyło się na przyjaźni, ale Styles czuje się odpowiedzialny za to wszystko i pomaga mi jak może. Urodziłam córkę, nazwałam ją Julia.
Kilka dni po moim wyjściu ze szpitala ktoś zadzwonił do moich drzwi. Otworzyłam je, a tam Niall.
-Hej - powiedział.
Miał taki zimny wzrok.
-Hej, wejdziesz?
-Nie. Słyszałem, że urodziłaś.
-Tak.
-Dam ci pieniądze.
-Nie rozumiem.
-Na wykonanie testu na ojcostwo. Chcę mieć pewność.
Teraz ja się rozzłościłam.
-Nie musisz.
-Muszę, będę płacił alimenty jeśli dziecko jest moje.
Wręczył mi gotówkę i poszedł sobie.
*Kilka tygodni później*
Przyszły wyniki testu. Denerwowałam się prawie tak mocno jak tego wieczoru, gdy Niall się o wszystkim dowiedział. Otwarłam kopertę i wszystko stało się jasne.
Nie minęło dużo czasu, a przyszedł Niall.
-Są już wyniki?
-Tak.
-I ?
-Nie wiem jak ci to powiedzieć.
-W porządku tak myślałem, że to Harry.
-Niall czekaj.
-Na co? Im szybciej zniknę z twojego życia tym lepiej.
Poszedł równie szybko jak się pojawił.
*Niall*
Siedziałem u siebie w domu. Nie mieszkamy już z chłopakami razem, to było kłopotliwe. Usłyszałem dzwonek do drzwi. Okazało się, że to Liam, on jeden starał się mnie wspierać w tym wszystkim.
-Słyszałem, że byłeś u [T.I].
-No byłem i co z tego?
-Co z tego? Przecież wyniki przyszły.
Wzruszyłem ramionami.
-Nie zamierzam stać jej i Harry'emu na drodze.
-O czym ty mówisz?
-O tym, że dziecko jest Harry'ego.
-Co? Tak ci powiedziała?
-No nie. Tak wywnioskowałem.
-Idiota z ciebie.
-Co?
-Trzeba było dać jej dokończyć.
-Powiesz wreszcie o co ci chodzi?
-To twoje dziecko. Testy potwierdziły, że jesteś ojcem.
W momencie wszystko przewróciło się do góry nogami.
-C...co?
-To co słyszysz.
Wstałem.
-Muszę iść do [T.I].
Byłem wdzięczny Liam'owi, że mi to wszystko powiedział. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do [T.I]. Pobiegłem do drzwi i do nich zapukałem.
-Niall?
Nie czekając na zaproszenie wszedłem do środka.
-Był u mnie Liam. Powiedział mi wszystko.
Nie odpowiadała.
-Mogę zobaczyć dziecko?
-Tak.
Zaprowadziła mnie na górę do sypialni. Tej samej, w której zdobyliśmy tyle wspomnień. Tej samej, w której zostało poczęte nasze dziecko. Patrząc na łóżko przypomniałem sobie wszystkie wspólne noce. Kiedy zasypialiśmy wtuleni w siebie, a rano budziliśmy się razem. Każdy ranek gdy witałem ją płynącymi prosto z serca słowami "Kocham cię". Minęliśmy jej łóżko i stanęliśmy przy małej kołysce.
Podała mi ostrożnie na ręce maleństwo. Bałem się, że je upuszczę, ale na całe szczęście nic takiego się nie stało. Z każdą chwilą byłem coraz bardziej przekonany, że to moje dziecko. Trudno mi opisać co wtedy czułem, ale to była jedna z najwspanialszych chwil w moim życiu.
-Ma twoje oczy- powiedziała do mnie [T.I].
Uśmiechnąłem się do niej.
-Ale włosy to po tobie, ja nie mam naturalnego blondu.
Teraz to ona się uśmiechnęła.
-Tylko to ma moje. Reszta to cały tata.
-Tak, reszta to cały ja.
Chyba zaskoczyło ją to jak szybko zaakceptowałem ten fakt. Nawet nie zauważyłem jak mała zasnęła na moich rękach, włożyłem ją do łóżeczka.
-Jak ma na imię?
-Julia.
Uśmiechnąłem się.
-Pamiętasz, że kiedyś powiedziałem ci, że tak nazwałbym naszą córkę?
-Pamiętam. Dlatego tak ją nazwałam.
*ty*
Spojrzał na mnie. Inaczej niż przez ostatni czas, teraz widziałam w jego oczach znajome ciepło, które uleciało po naszym rozstaniu
-Wiem, że trudno to wytłumaczyć, ale czułam, że to twoje dziecko.
Milczeliśmy, patrząc na nasz mały skarb.
Zeszliśmy na dół porozmawiać.
-Przepraszam cię- powiedział.
-Ty mnie? Za co?
-Za wszystko. Za to, że cię zostawiłem.
-Nie przepraszaj, miałeś prawo.
-Nie, nie miałem.
-Miałeś. To ja cię muszę przeprosić za to co zrobiłam.Wiem, że nigdy mi nie wybaczysz, ale...
Chwycił mnie za rękę i nie pozwolił dokończyć:
-Już ci wybaczyłem.
-Naprawdę?
-Tak. Nie wiem jak mogłem myśleć, że przestałem cię kochać.
-Kochasz mnie?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
-Nawet po tym wszystkim, po tym jak cię zdradziłam?
-Nawet po tym.
Przytulił mnie do siebie. Tak bardzo brakowało mi jego objęć.
-Ale obiecaj mi jedno -powiedział.
-Co?
-Obiecaj, że za mnie wyjdziesz.
-Czy ty mi się właśnie oświadczyłeś?
-A zostałem przyjęty?
-Jak najbardziej.
Pocałowaliśmy się. Od tej pory wszystko było dobrze. Po roku wzięliśmy ślub, a w ciągu kilku następnych lat Julia doczekała się braciszka.
środa, 26 grudnia 2012
piątek, 7 grudnia 2012
Eight
[T.I] i
Louis. Louis i [T.I]. Para doskonała. Zarówno w mediach jak i poza nimi.
Stanowicie nierozerwalną całość.
Za każdym razem gdy ktoś was widział, od razu mówił – to jest
miłość – bo to jest miłość. Prawdziwa miłość. Taka, w której szczęście drugiej
osoby jest dla nas ważniejsze niż nasze. Taka, w której jesteśmy w stanie
zrobić wszystko dla drugiej osoby. Taka, w której szczęście drugiej osoby jest
dla nas ważniejsze, bo jej szczęście jest naszym, jej radość naszą radością,
jej smutek naszym smutkiem, jej problemy naszym problemem, jej życie naszym.
Nie ma dla was w żadnej swerze podziału, funkcjonujecie jako jedność, której
nic i nigdy nie może rozdzielić.
Wasi znajomi mówią, że Louis traktuje cię jak
księżniczkę, to prawda. Szanuje i traktuje cię jak królową. Stanowisz
obiekt jego uwielbienia. Gdy tylko ma wolny czas spędza go z tobą. Dla
niego tak jak i dla ciebie, każda chwila spędzona osobno, jest stracona,
przechodzicie wtedy niewyobrażalną mękę.
Rozumiecie się bez słów, można odnieść wrażenie, że macie
więź telepatyczną. Louis od razu wyłapuje każde twoje emocje i najmniejsze
zmiany w nastroju. Wie kiedy ma milczeć, kiedy rozśmieszyć, kiedy być poważnym,
a kiedy po prostu wziąć cię w ramiona i nie puszczać.Gdy jesteście blisko siebie, wszyscy inni mają ochotę się ulotnić,
do tego stopnia jest wyczuwalne wasze uczucie. Wasze spojrzenia wyrażają tak
wielką miłość, jaką widzi się co najwyżej w filmie.
W każdym waszym geście,
dotyku widoczne jest wasze uczucie, intymność jaka jest między wami. Tu nie chodzi o stosunek, dla was to tylko
dodatek do relacji dwojga kochających się ludzi. Doszliście do tego momentu waszej relacji, że poczuliście taką potrzebę. To nie był zwykły kaprys, to była przemyślana decyzja związanych ze sobą ludzi. To zapieczętowało waszą miłość. Teraz jesteś już jego, a on twój i nic tego nie zmieni.
Obudziłaś się. Leżałaś jak zwykle wtulona w swojego ukochanego.
Uwielbiałaś go. Mogłabyś słuchać jak mówi, śmieje się i śpiewa cały czas.
Musiałaś przyznać, jego osoba działa na ciebie jak narkotyk. Z minuty na minutę, pragniesz coraz bardziej mieć go jak najbliżej siebie. Chyba nigdy nie wyleczysz się z tego uzależnienia. Chcesz być z nim już zawsze i nigdy go nie opuszczać. Wiesz, że on czuje to samo. Na początku nie byłaś pewna jego uczuć, ale teraz nie masz żadnych wątpliwości. Twoje serce bije dla niego, a jego serce dla ciebie. Znaleźliście swoje miejsce na ziemi - w swoich ramionach.
-Dzień dobry - odpowiedział z uśmiechem.
Chłopak z uśmiechem na twarzy przysunął się do ciebie i złożył na twych ustach pełen pasji pocałunek.
Wasze pocałunki...każde inne, jedyne w swoim rodzaju. Jesteś pewna, że pamiętasz każdy, tak głęboko wyryły się te chwile w twojej pamięci.
-Kocham cię- powiedział czule.
-Ja ciebie też.
Przytulił cię mocniej.
- Jesteś całym moim światem.
czwartek, 6 grudnia 2012
Seven
Od jakiegoś czasu kręcę z Liamem. Tak, tam ze słynnym Liamem Paynem. Poznaliśmy się na zabawie u mojego kuzyna, a jego przyjaciela- Andy'ego. Z początku nie zaiskrzyło, dopiero zakończył poprzedni związek. Po jakimś czasie trafiłam na niego w jednym z Londyńskich klubów i postanowiliśmy się umówić ponownie. Dziś jest nasza siódma randka. Tym razem nie na mieście, ale u Liama w domu. Trochę się denerwuję. No dobrze, trochę bardzo. Szykowałam się z cztery godziny chcąc wypaść idealnie. Mimo to nie osiągnęłam zadowalającego dla mnie efektu. Dotarłam na miejsce. W drzwiach przywitał mnie uśmiechnięty Li.
-Hej. Ślicznie wyglądasz.- uśmiechnął się szeroko.
-Dzięki.
Weszłam do środka, a chłopak mnie objął w talii, korzystając z okazji oplotłam ręce wokół jego szyi. Powiecie romantyczny moment? I to bardzo. Spojrzał mi w oczy i...cmoknął w usta. I nic więcej...to już siódma randka, a my jeszcze się nie całowaliśmy. Martwi mnie to. Może jestem tylko koleżanką? Brunet chwycił mnie za rękę i pociągnął do salonu. Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy film, który leciał na jakimś kanale. Zapowiadał się fajnie. Jeszcze lepsza była świadomość, że mam obok siebie tak cudownego chłopaka jak Liam. Jest tak blisko, a mimo to wydaje mi się nieosiągalny...wszystko przez ten pocałunek! W końcu nadszedł czas reklam. Zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się. Dogadujemy się doskonale, można powiedzieć nadajemy na tych samych falach. W pewnym momencie Li pochylił się nade mną. Moje serce zaczęło bić szybciej. Zbliżał się wargami do moich i.... właśnie w tym momencie skończyły się reklamy! Co za pech! Liam speszony szybko się odsunął i wlepił wzrok w ekran, zrobiłam to samo. Po kilku minutach rozluźnił się i objął mnie ramieniem. Poczułam motylki w brzuchu. Jego dotyk jest tak niesamowicie delikatny. Oparłam głowę o jego ramię, a on swoją drugą dłonią złapał moją. Siedzieliśmy w tej pozycji do samego końca filmu. To było niezwykle słodkie uczucie. Gdy film dobiegł końca powiedział:
-Podobał ci się film?
-Tak, a tobie?
-Średnio.
-Dlaczego?
-Bo reklamy były za krótkie.
Moje serce znowu przyśpieszyło.
-Myślałam, że powinny być krótkie.
-Nie tym razem. Przerwały coś ważnego.
Uśmiechnął się słodko i znowu pochylił. Tym razem nic mu nie przeszkodziło. Najpierw delikatnie dotykał twoich warg swoimi, a potem zaczął bardzo delikatnie i czule całować. Pogłębialiśmy pocałunki, ale powoli chcąc czerpać z tego jak największą przyjemność. Gdy oderwaliśmy się od siebie powiedziałam:
-Dobrze, że te reklamy trwały tak krótko.
Zrzedła mu mina.
-Dlaczego?
-Bo po takim pocałunku nie mogłabym się skupić na filmie.
Znowu się uśmiechnął i złożył na moich ustach kolejny cudowny pocałunek, który został jednym z tych, których nigdy się nie zapomina.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
PRZECZYTAŁEŚ = KOMENTARZ
-Hej. Ślicznie wyglądasz.- uśmiechnął się szeroko.
-Dzięki.
Weszłam do środka, a chłopak mnie objął w talii, korzystając z okazji oplotłam ręce wokół jego szyi. Powiecie romantyczny moment? I to bardzo. Spojrzał mi w oczy i...cmoknął w usta. I nic więcej...to już siódma randka, a my jeszcze się nie całowaliśmy. Martwi mnie to. Może jestem tylko koleżanką? Brunet chwycił mnie za rękę i pociągnął do salonu. Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy film, który leciał na jakimś kanale. Zapowiadał się fajnie. Jeszcze lepsza była świadomość, że mam obok siebie tak cudownego chłopaka jak Liam. Jest tak blisko, a mimo to wydaje mi się nieosiągalny...wszystko przez ten pocałunek! W końcu nadszedł czas reklam. Zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się. Dogadujemy się doskonale, można powiedzieć nadajemy na tych samych falach. W pewnym momencie Li pochylił się nade mną. Moje serce zaczęło bić szybciej. Zbliżał się wargami do moich i.... właśnie w tym momencie skończyły się reklamy! Co za pech! Liam speszony szybko się odsunął i wlepił wzrok w ekran, zrobiłam to samo. Po kilku minutach rozluźnił się i objął mnie ramieniem. Poczułam motylki w brzuchu. Jego dotyk jest tak niesamowicie delikatny. Oparłam głowę o jego ramię, a on swoją drugą dłonią złapał moją. Siedzieliśmy w tej pozycji do samego końca filmu. To było niezwykle słodkie uczucie. Gdy film dobiegł końca powiedział:
-Podobał ci się film?
-Tak, a tobie?
-Średnio.
-Dlaczego?
-Bo reklamy były za krótkie.
Moje serce znowu przyśpieszyło.
-Myślałam, że powinny być krótkie.
-Nie tym razem. Przerwały coś ważnego.
Uśmiechnął się słodko i znowu pochylił. Tym razem nic mu nie przeszkodziło. Najpierw delikatnie dotykał twoich warg swoimi, a potem zaczął bardzo delikatnie i czule całować. Pogłębialiśmy pocałunki, ale powoli chcąc czerpać z tego jak największą przyjemność. Gdy oderwaliśmy się od siebie powiedziałam:
-Dobrze, że te reklamy trwały tak krótko.
Zrzedła mu mina.
-Dlaczego?
-Bo po takim pocałunku nie mogłabym się skupić na filmie.
Znowu się uśmiechnął i złożył na moich ustach kolejny cudowny pocałunek, który został jednym z tych, których nigdy się nie zapomina.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
PRZECZYTAŁEŚ = KOMENTARZ
sobota, 24 listopada 2012
Six
Ranek. Otworzyłaś oczy. Zobaczyłaś odsłonięte zasłony, to wyjaśniało czemu raziło cię słońce. Zaraz, zaraz...wróć! Zasłony? Przecież ty nie miałaś zasłon w domu! Spojrzałaś na siebie. Leżałaś...naga! Miałaś złe przeczucia. Najgorsze było to, że nie umiałaś sobie przypomnieć co się wczoraj zdarzyło. Poczułaś, że ktoś cię obejmuje w pasie. Nieznacznie odwróciłaś twarz w jego stronę. Szybko wróciłaś do poprzedniej pozycji z szeroko otworzonymi oczami. Leżałaś naga z tak samo nagim Niallem!
Przyjrzałaś się sypialni. Rozpoznałaś znajome meble i gitarę leżącą w koncie. To jak nic był jego pokój. Na środku podłogi leżały wasze rozrzucone niedbale ubrania. To wcale cię nie uspokoiło. Nadal nie wiedziałaś co się dokładnie wydarzyło i dlaczego. Nagle Niall zaczął się przebudzać. Skuliłaś się w sobie, tak jakby to miała sprawić, że cię nie zauważy. Tak, dobrze wiesz, że to nic nie da.
-Co jest...? [T.I] ?!- powiedział zaskoczony irlandczyk.
Obróciłaś się do niego przodem, pamiętając przy tym by dalej się zasłaniać kołdrą.
-Tak...
-Ale...ale jak ?
-Nie wiem.
Chłopak był tak samo zaskoczony całym zdarzeniem jak ty. Nie wiesz jak dla niego, ale dla ciebie najtrudniejsze w tej sytuacji było to, że to Niall. Nie umiałaś sobie wyobrazić Nialla paradującego przed tobą w rozpiętej koszulce, a co dopiero ogarnąć fakt, że się ze sobą przespaliście.
Chłopak schował twarz w dłoniach.
-Nie chciałem żeby tak było-powiedział.
Patrzałaś na niego nie wiedząc co powiedzieć.
-Nie chciałem nic nie pamiętać z mojego pierwszego razu!
Zaskoczyło cię to wyznanie.
-To witaj w klubie.
Teraz to on był zaskoczony. Patrzeliście się na siebie, nie wiedząc co zrobić. Aż irlandczyk się odezwał:
-To...to może spróbujmy sobie przypomnieć wczorajszy wieczór.
-Ok. Była impreza u Harry'ego.
-Było pełno ludzi...
-Alkohol...
-Dużo Alkoholu...
-Ja wylewająca żale...
-Ja próbujący ciebie pocieszyć...
-Ty przytulający mnie...
-Ja całujący ciebie...
-Ja odwzajemniająca to...
-Ja...dotykający cię...
-Ja robiąca to samo...
-Ja zabierający cię do taksówki...
-My jadący do ciebie...
-My całujący się już w progu drzwi...
-My wchodzący na górę po schodach...
-My rozbierający siebie nawzajem...
-Ty kładący mnie na łóżku...
-Ja leżący na tobie...
-My robiący to ze sobą-powiedzieliście jednocześnie.
Spojrzeliście na siebie zawstydzeni.
-Przepraszam...-powiedział cicho blondyn.
-Nie przepraszaj.
-Muszę. Nawet nie wiem czy tego chciałaś!
-Tego się nie dowiemy.
-Możemy się przekonać...
Zrozumiałaś co miał na myśli.
-Przepraszam to było glupie. Zapomnij, że w ogóle coś takiego powiedziałem.
-Nie, to nie głupie.
-Jak to?
Wzruszyłaś ramionami.
-I tak już ze sobą to zrobiliśmy. Takie są fakty. Teraz przynajmniej byśmy coś z tego zapamiętali.
-Jesteś pewna?
-Tak. Chyba, że ty się wycofujesz?
-Jestem na tak.
Popatrzyliście na siebie skrępowani. Niall uśmiechnął się z zakłopotaniem. Zbliżył swoje wargi do twoich. Były takie ciepłe i...cudowne. Zaczął cię całować. Najpierw delikatnie, a potem co raz bardziej namiętnie. Z coraz to większym pożądaniem. Błądził palcami po twoich udach, zmierzając w stronę pośladków. Skończył całować twoje usta, przeniósł się na szyję. Po tym krótkim wstępie, spojrzał ci w oczy, szukając twojej zgody. Dałaś mu ją. I nie tylko to tego ranka...Było wam razem dobrze...idealnie. Gdy skończyliście,chłopak cię objął, a ty wtuliłaś twarz w jego nagi tors.
-I jak? Chciałaś tego?
-Zdecydowanie.
Czułaś, że chłopak się promiennie uśmiechnął.
-Wiesz...ja też. I muszę ci coś powiedzieć...
-Co takiego?
-Kocham cię. Nie byłem tego pewny, ale teraz już jestem na milion procent.
-Ja ciebie też. Chcę żebyś był nie tylko pierwszym, ale i ostatnim.
-No mam nadzieję.
Spojrzeliście na siebie i znowu pocałowaliście.
Kto by pomyślał, że tak to się skończy. Jesteście już razem od 2 lat i planujecie spędzić ze sobą resztę życia. Ty, Niall i wasz mały synek. Owoc waszego pierwszego-drugiego razu.
Przyjrzałaś się sypialni. Rozpoznałaś znajome meble i gitarę leżącą w koncie. To jak nic był jego pokój. Na środku podłogi leżały wasze rozrzucone niedbale ubrania. To wcale cię nie uspokoiło. Nadal nie wiedziałaś co się dokładnie wydarzyło i dlaczego. Nagle Niall zaczął się przebudzać. Skuliłaś się w sobie, tak jakby to miała sprawić, że cię nie zauważy. Tak, dobrze wiesz, że to nic nie da.
-Co jest...? [T.I] ?!- powiedział zaskoczony irlandczyk.
Obróciłaś się do niego przodem, pamiętając przy tym by dalej się zasłaniać kołdrą.
-Tak...
-Ale...ale jak ?
-Nie wiem.
Chłopak był tak samo zaskoczony całym zdarzeniem jak ty. Nie wiesz jak dla niego, ale dla ciebie najtrudniejsze w tej sytuacji było to, że to Niall. Nie umiałaś sobie wyobrazić Nialla paradującego przed tobą w rozpiętej koszulce, a co dopiero ogarnąć fakt, że się ze sobą przespaliście.
Chłopak schował twarz w dłoniach.
-Nie chciałem żeby tak było-powiedział.
Patrzałaś na niego nie wiedząc co powiedzieć.
-Nie chciałem nic nie pamiętać z mojego pierwszego razu!
Zaskoczyło cię to wyznanie.
-To witaj w klubie.
Teraz to on był zaskoczony. Patrzeliście się na siebie, nie wiedząc co zrobić. Aż irlandczyk się odezwał:
-To...to może spróbujmy sobie przypomnieć wczorajszy wieczór.
-Ok. Była impreza u Harry'ego.
-Było pełno ludzi...
-Alkohol...
-Dużo Alkoholu...
-Ja wylewająca żale...
-Ja próbujący ciebie pocieszyć...
-Ty przytulający mnie...
-Ja całujący ciebie...
-Ja odwzajemniająca to...
-Ja...dotykający cię...
-Ja robiąca to samo...
-Ja zabierający cię do taksówki...
-My jadący do ciebie...
-My całujący się już w progu drzwi...
-My wchodzący na górę po schodach...
-My rozbierający siebie nawzajem...
-Ty kładący mnie na łóżku...
-Ja leżący na tobie...
-My robiący to ze sobą-powiedzieliście jednocześnie.
Spojrzeliście na siebie zawstydzeni.
-Przepraszam...-powiedział cicho blondyn.
-Nie przepraszaj.
-Muszę. Nawet nie wiem czy tego chciałaś!
-Tego się nie dowiemy.
-Możemy się przekonać...
Zrozumiałaś co miał na myśli.
-Przepraszam to było glupie. Zapomnij, że w ogóle coś takiego powiedziałem.
-Nie, to nie głupie.
-Jak to?
Wzruszyłaś ramionami.
-I tak już ze sobą to zrobiliśmy. Takie są fakty. Teraz przynajmniej byśmy coś z tego zapamiętali.
-Jesteś pewna?
-Tak. Chyba, że ty się wycofujesz?
-Jestem na tak.
Popatrzyliście na siebie skrępowani. Niall uśmiechnął się z zakłopotaniem. Zbliżył swoje wargi do twoich. Były takie ciepłe i...cudowne. Zaczął cię całować. Najpierw delikatnie, a potem co raz bardziej namiętnie. Z coraz to większym pożądaniem. Błądził palcami po twoich udach, zmierzając w stronę pośladków. Skończył całować twoje usta, przeniósł się na szyję. Po tym krótkim wstępie, spojrzał ci w oczy, szukając twojej zgody. Dałaś mu ją. I nie tylko to tego ranka...Było wam razem dobrze...idealnie. Gdy skończyliście,chłopak cię objął, a ty wtuliłaś twarz w jego nagi tors.
-I jak? Chciałaś tego?
-Zdecydowanie.
Czułaś, że chłopak się promiennie uśmiechnął.
-Wiesz...ja też. I muszę ci coś powiedzieć...
-Co takiego?
-Kocham cię. Nie byłem tego pewny, ale teraz już jestem na milion procent.
-Ja ciebie też. Chcę żebyś był nie tylko pierwszym, ale i ostatnim.
-No mam nadzieję.
Spojrzeliście na siebie i znowu pocałowaliście.
Kto by pomyślał, że tak to się skończy. Jesteście już razem od 2 lat i planujecie spędzić ze sobą resztę życia. Ty, Niall i wasz mały synek. Owoc waszego pierwszego-drugiego razu.
Five
-Możemy porysować razem?-spytał.
Zawsze się z tego śmiejesz. Od tamtego momentu byliście 'parą'. Jak to w przedszkolu. Oczywiście 'zerwaliście' gdy Zayn nie chciał się z tobą podzielić ciasteczkami. Od tego czasu jesteście przyjaciółmi. Dziś macie 19 lat. Ty jesteś studentką, a Zayn jest gwiazdą, śpiewa w słynnym zespole One Direction. Przyjaźń niemożliwa? A jednak. Mimo różnych środowisk rozumiecie się bez słów. Dziś miałaś się z nim spotkać. Nie widzieliście się dwa miesiące, przez trasę Zayna. Przyszłaś na umówione miejsce w parku. Miałaś nadzieję, że się nie spóźni nie lubiłaś stać sama w parku gdy jest ciemno. Spóźniał się. Czekałaś jak na szpilkach. Nagle ktoś zaszedł cię od tyłu i zamknął oczy. Z przerażenia nie umiałaś wydać z siebie żadnego dźwięku.
-Zgadnij kto to?
Uspokoiłaś się od razu. Jego głos zawsze tak na ciebie działał. Mogłaś się domyślić, że to on. Zawsze cię zaskakiwał.
-Hm...niech pomyślę...czyżby uroczy pan Malik?
Odsłonił ci oczy. Obróciłaś się do niego przodem. Uśmiechnęliście się, a Zayn pocałował cię w policzek.
-A to za co?
-Za nic. To już z przyjaciółką nie można się przywitać?
Przyjaciółką...te słowa cię bolały. Przed nikim nie przyznajesz się, że chciałabyś czegoś więcej. Zayn od dawna jest dla ciebie kimś więcej. Czemu mu nie powiesz? Bo się boisz. Po prostu się boisz.
-No można.
-No widzisz.
Ruszyliście przed siebie. Po drodze rozmawialiście o wszystkim i o niczym. Jak zawsze. W pewnym momencie zobaczyłaś starą uliczną latarnię.
-Zayn zobacz!
-No latarnia...
-Nie byle jaka latarnia!
-Co masz na myśli.
-Przyjrzyj się.
Zrozumiał. Uśmiechnął się tak samo jak ty. Niedaleko tego parku było przedszkole do, którego chodziliście. Często zabierano do tego parku dzieci. Gdy byliście 'parą' graliście w berka dookoła tej latarni i wtedy Zayn dał ci pierwszego buziaka.
Wróciliście do rzeczywistości. W pewnym momencie Zayn się uśmiechnął i położył ci rękę na ramieniu.
-Berek!-krzyknął.
-Osz ty!
Zaczęliście się gonić wokół latarni. Udało ci się go złapać i teraz to on cię gonił. W pewnym momencie cię złapał i przyciągnął do siebie, obejmując cię w talii. Spojrzał ci w oczy, posłał ten swój piękny uśmiech, który tak uwielbiałaś. Pochylił się. Wasze usta dzieliły centymetry...milimetry. W końcu się zetknęły. Zayn delikatnie muskał twoje usta. Po chwili pogłębił pocałunek, a ty z chęcią go odwzajemniałaś. Oderwaliście się od siebie. Chłopak znowu spojrzał ci w oczy i powiedział...
-Berek!
Byłaś w szoku. Puściłaś do niego oczko i znowu zaczęliście się gonić. Od tamtego wieczoru zostaliście parą. Tym razem na poważnie.
środa, 21 listopada 2012
Four
Ostatnio byłaś bardzo przygnębiona. Zerwał z tobą chłopak, pokłóciłaś się z rodziną, groziło ci zwolnienie z pracy i oblanie semestru na studiach. Gorzej być nie mogło. Twoje przyjaciółki wiedziały, że potrzebujesz teraz dużej dawki zabawy. Nie patrząc na to, że nie jesteś w nastroju zabrały cię na imprezę. Miałaś nadzieję, że wybrały jakieś małe miejsce, z którego będziesz miała blisko do domu. Myliłaś się. Okazało się, że przybyłyście do jednego z najgłośniejszych i najbardziej znanych klubów w samym centrum Londynu. Na początku stałaś pod ścianą próbując się w nią wtopić. Po jakimś czasie uznałaś, że to nie ma sensu. Usiadłaś przy barze i zamówiłaś naprawdę mocnego drinka. Wypiłaś ich kilka. Z każdym kolejnym byłaś mniej świadoma. Podobało ci się to uczucie, przynajmniej zaczęłaś postrzegać lepiej świat. Postanowiłaś ruszyć na parkiet i poznać jakichś facetów. W końcu znowu byłaś wolna. Szybko zdobyłaś zainteresowanie. Nic dziwnego, tańczyłaś bardzo uwodzicielsko. Po jakimś czasie poczułaś, że ktoś obejmuje cię w pasie. Uśmiechnęłaś się do siebie. To nie pierwszy raz tej nocy. Nawet na niego nie patrzałaś, nie chciałaś. Liczyło się, że ktoś okazuje ci zainteresowanie, którego brakowało ci w twoim poprzednim związku. Zaczęłaś kołysać się w rytm muzyki z nieznajomym. Trwało to kilka piosenek. W końcu poczułaś pragnienie i ruszyłaś w stronę baru. Usiadłaś i wypiłaś kolejne kolejki. Miałaś ochotę się śmiać. Nie wiedziałaś czemu, tak po prostu. Znowu tańczyłaś i...znowu z tym samym nieznajomym. Po czym poznałaś? To proste. Każdy tego wieczoru obejmował cię inaczej. Dotyk tamtego chłopaka poznałabyś wszędzie. Był taki stanowczy i delikatny jednocześnie. Pomyślałaś, że musi mieć doświadczenie w podrywaniu. Chciałaś zobaczyć jego twarz. Doznałaś szoku. Myślałaś, że to będzie jakiś facet ze skończonymi studiami, a przed tobą...chłopak, który wyglądał na 18 lat.
Uśmiechnął się do ciebie kusząco. Miał urocze dołeczki w policzkach. Mimo tego, że bez wątpienia był od ciebie młodszy postanowiłaś się z nim 'bliżej zapoznać'. Nie wyglądał ci na kogoś kto po prostu przyszedł potańczyć więc tym bardziej nie czułaś się skrępowana. Przygryzłaś wargę, a on zrozumiał. Wpił się w twoje wargi z wielką zachłannością, a ty starałaś się jeszcze bardziej pogłębiać te pocałunki. Po pewnym czasie oderwałaś się od niego. W tej samej chwili on się odezwał (po raz pierwszy):
-Pójdziemy gdzieś gdzie nie ma tłoku?
Miał bardzo niski głos. Kochałaś to w facetach. Zrozumiałaś jego aluzję i przytaknęłaś. Chwycił cię za rękę i pociągnął w stronę wyjścia. Na zewnątrz było mało ludzi, co wskazywało na bardzo późną porę. Nie wiedziałaś gdzie cię prowadzi. Nie dbałaś o to. Może było to spowodowane nadmiarem alkoholu? A może to jego urok tak na ciebie działał? Sama nie wiedziałaś. Po kilku minutach znaleźliście się w mieszkaniu. Prawdopodobnie jego. Już w progu zaczął cię całować. Cieszyłaś się, że od razu przeszedł do rzeczy. Nie przerywaliście pocałunków. Chłopak chwycił twoje pośladki, a ty korzystając z okazji oplotłaś swoje nogi wokół jego bioder. Trzymając cię w ten sposób chłopak szybko pokonał dystans dzielący przedpokój od sypialni. Położył cię na łóżku i zaczął pieścić wszędzie. Dosłownie. Jęczałaś z rozkoszy. Nie chcąc być gorsza, zdjęłaś jego koszulkę i zaczęłaś całować tors. Zjeżdżałaś coraz niżej aż do krocza. W tej chwili chłopak przypominał ci kota. Mruczał w ten sam sposób. Było to przyjemne, ale to była tylko gra wstępna. Nie chcieliście przedłużać i szybko przeszliście do rzeczy. Byłaś zachwycona. Jeszcze nigdy nie przeżyłaś takiej nocy. To było dla ciebie cudowne doświadczenie. Po wszystkim byliście tak zmęczeni, że zasnęliście. Następnego dnia obudziłaś się z ogromnym bólem głowy. Nie przeszkadzało ci to, jeszcze. Póki co liczyło się dla ciebie to, że leżysz naga, wtulona w uroczego chłopaka, którego nawet nie znałaś. Nie wiedziałaś nawet jak ma na imię. Ale czy to ważne? I tak pewnie już więcej go nie spotkasz. Wkrótce wstaniesz, ubierzesz się i wyjdziesz. Wrzucając to wspomnienie to zakładki 'było minęło'. Chłopak otworzył oczy. Uśmiechnął się.
-Dzień dobry-powiedział zachrypniętym głosem.
-Dzień dobry.
Wpatrywaliście się chwilę w siebie.
-Tak w ogóle jestem Harry.
-A ja [t.i].
-Więc [t.i] jak ci minęła noc?
-Dobrze, a tobie?
-Świetnie.
Puścił do ciebie oczko. Myślałaś, że zaczniesz się rumienić. Bez alkoholu twoja pewność siebie wyparowała. Nie wiedziałaś co zrobić. Gwałtownie wstałaś i wybełkotałaś 'muszę już iść'. Chłopak wstał lekko zaskoczony twoim zachowaniem. Widocznie jeszcze żadna dziewczyna nie opuściła sama z siebie jego mieszkania. Próbował cię przekonać żebyś została z nim na śniadaniu. Odmówiłaś. Wyszłaś. W myślach mówiłaś 'głupia, głupia'. Włożyłaś ręce w kieszeń kurtki. Ze zdziwieniem stwierdziłaś, że jest na ciebie za duża. Okazało się, że przez pomyłkę ubrałaś kurtkę Harry'ego. Lekko zawstydzona wróciłaś z powrotem pod jego drzwi. Otworzył po pierwszym sygnale dzwonka. Powiedział:
-Skoro wróciłaś to może już zostaniesz.
-Chętnie.
Uśmiechnęliście się do siebie i lekko pocałowaliście.
Ta noc dała początek waszej znajomości i...waszej miłości. Jesteście parą od miesiąca i macie nadzieję, że będziecie razem jeszcze dłużej.
Uśmiechnął się do ciebie kusząco. Miał urocze dołeczki w policzkach. Mimo tego, że bez wątpienia był od ciebie młodszy postanowiłaś się z nim 'bliżej zapoznać'. Nie wyglądał ci na kogoś kto po prostu przyszedł potańczyć więc tym bardziej nie czułaś się skrępowana. Przygryzłaś wargę, a on zrozumiał. Wpił się w twoje wargi z wielką zachłannością, a ty starałaś się jeszcze bardziej pogłębiać te pocałunki. Po pewnym czasie oderwałaś się od niego. W tej samej chwili on się odezwał (po raz pierwszy):
-Pójdziemy gdzieś gdzie nie ma tłoku?
Miał bardzo niski głos. Kochałaś to w facetach. Zrozumiałaś jego aluzję i przytaknęłaś. Chwycił cię za rękę i pociągnął w stronę wyjścia. Na zewnątrz było mało ludzi, co wskazywało na bardzo późną porę. Nie wiedziałaś gdzie cię prowadzi. Nie dbałaś o to. Może było to spowodowane nadmiarem alkoholu? A może to jego urok tak na ciebie działał? Sama nie wiedziałaś. Po kilku minutach znaleźliście się w mieszkaniu. Prawdopodobnie jego. Już w progu zaczął cię całować. Cieszyłaś się, że od razu przeszedł do rzeczy. Nie przerywaliście pocałunków. Chłopak chwycił twoje pośladki, a ty korzystając z okazji oplotłaś swoje nogi wokół jego bioder. Trzymając cię w ten sposób chłopak szybko pokonał dystans dzielący przedpokój od sypialni. Położył cię na łóżku i zaczął pieścić wszędzie. Dosłownie. Jęczałaś z rozkoszy. Nie chcąc być gorsza, zdjęłaś jego koszulkę i zaczęłaś całować tors. Zjeżdżałaś coraz niżej aż do krocza. W tej chwili chłopak przypominał ci kota. Mruczał w ten sam sposób. Było to przyjemne, ale to była tylko gra wstępna. Nie chcieliście przedłużać i szybko przeszliście do rzeczy. Byłaś zachwycona. Jeszcze nigdy nie przeżyłaś takiej nocy. To było dla ciebie cudowne doświadczenie. Po wszystkim byliście tak zmęczeni, że zasnęliście. Następnego dnia obudziłaś się z ogromnym bólem głowy. Nie przeszkadzało ci to, jeszcze. Póki co liczyło się dla ciebie to, że leżysz naga, wtulona w uroczego chłopaka, którego nawet nie znałaś. Nie wiedziałaś nawet jak ma na imię. Ale czy to ważne? I tak pewnie już więcej go nie spotkasz. Wkrótce wstaniesz, ubierzesz się i wyjdziesz. Wrzucając to wspomnienie to zakładki 'było minęło'. Chłopak otworzył oczy. Uśmiechnął się.
-Dzień dobry-powiedział zachrypniętym głosem.
-Dzień dobry.
Wpatrywaliście się chwilę w siebie.
-Tak w ogóle jestem Harry.
-A ja [t.i].
-Więc [t.i] jak ci minęła noc?
-Dobrze, a tobie?
-Świetnie.
Puścił do ciebie oczko. Myślałaś, że zaczniesz się rumienić. Bez alkoholu twoja pewność siebie wyparowała. Nie wiedziałaś co zrobić. Gwałtownie wstałaś i wybełkotałaś 'muszę już iść'. Chłopak wstał lekko zaskoczony twoim zachowaniem. Widocznie jeszcze żadna dziewczyna nie opuściła sama z siebie jego mieszkania. Próbował cię przekonać żebyś została z nim na śniadaniu. Odmówiłaś. Wyszłaś. W myślach mówiłaś 'głupia, głupia'. Włożyłaś ręce w kieszeń kurtki. Ze zdziwieniem stwierdziłaś, że jest na ciebie za duża. Okazało się, że przez pomyłkę ubrałaś kurtkę Harry'ego. Lekko zawstydzona wróciłaś z powrotem pod jego drzwi. Otworzył po pierwszym sygnale dzwonka. Powiedział:
-Skoro wróciłaś to może już zostaniesz.
-Chętnie.
Uśmiechnęliście się do siebie i lekko pocałowaliście.
Ta noc dała początek waszej znajomości i...waszej miłości. Jesteście parą od miesiąca i macie nadzieję, że będziecie razem jeszcze dłużej.
sobota, 27 października 2012
Three
Uwaga zboczony! Nie ma opisów +18 ale kto ma wyobraźnię temu nie trudno je będzie dodać ; )
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jesteście z Niallem już od roku. Dziś przyszłaś do niego na maraton horrorów. Cały czas się bałaś, ale blondyn trzymał cię za rękę co w jakimś stopniu łagodziło twój strach. Po filmie chciałaś udać się do domu, ale chłopcy cię nie wypuścili.
-[T.I] nie ma mowy. Nie puścimy cię w takim stanie do domu.
-To gdzie ja będę spała?
Lou, Harry, Li i Zayn popatrzyli na siebie ze znaczącym uśmiechem i powiedzieli:
-Jak to gdzie? U Nialla.
Spojrzałaś na swojego ukochanego on tylko się uśmiechnął.
-No to załatwione. A teraz idźcie na górę dzieci-powiedział Lou i popchał was w stronę schodów.
Lubiłaś pokój Nialla. Spędzaliście tam razem dużo czasu. Teraz jednak trochę się denerwowałaś. Powód? Pierwszy raz będziesz u niego spała. Nigdy wcześniej nie zostawałaś u niego na noc, a co za tym idzie nigdy razem ze sobą nie spaliście. Chłopak wyczuł to, że jesteś spięta.
-[T.I] nie denerwuj się. Będziemy grzecznie spać.
-Łatwo ci mówić. Jesteśmy na twoim terenie.
-Nie ufasz mi?
-Ufam, tylko to dla mnie nowa sytuacja.
-Kiedyś musi być ten pierwszy raz.
Miałaś wrażenie, że w tych słowach kryje się drugie dno. Irlandczyk cię pocałował.
-Niall?
-Tak?
-Nie mam pidżamy...
-Zaraz coś załatwimy.
Stanął w drzwiach i krzyknął:
-Lou! Chodź tu!
Brunet pojawił się w mgnieniu oka.
-Co jest gołąbeczki?
-[T.I] nie ma pidżamy...
Lou zaczął się śmiać.
-To może spać bez.
Zaczęłaś się rumienić. Niall dalej wpatrywał się w Lou, aż w końcu Tomlinson się poddał.
-Dobra. Czekajcie, znajdę jakieś rzeczy Eleanor w szafie.
Po chwili przyszedł z czarnym topem i krótkimi szarymi spodenkami. Poszłaś się wykąpać i przebrać do łazienki. Gdy wróciłaś Niall już na ciebie czekał.
-Ładnie ci tak.
-Dzięki.
Usiadłaś obok niego na łóżku. Chłopak zaczął cię delikatnie całować. Nie przeszkadzało ci to. Wiedziałaś, że bez twojej zgody nie zrobi nic więcej. Nagle uświadomiłaś sobie w jak romantycznej sytuacji jesteście. Jego subtelne pocałunki choć cudowne przestały ci wystarczać. Wpiłaś się w jego usta z wielką zachłannością, a chłopak się dostosował. Po pewnym czasie przerwał tą chwilę.
-Jesteś pewna?
Domyślił się o co ci chodzi.
-Tak. Zróbmy to.
-Jeżeli nie chcesz to ja nie naciskam.
Zrozumiałaś, że Niall myśli, że chcesz tego bo czujesz presję.
-Jesteś gotowy?-spytałaś.
-Tak.
-Chcesz tego?
-Tak, ale jeśli ty...
-Nie ma żadnych ale. Ja też tego chcę.
Chłopak uśmiechnął się do ciebie i posadził sobie na kolanach. Zaczął cię całować tak jak jeszcze nigdy. Z taką namiętnością i pasją o jakiej mówiło się tylko w filmach. Włożył ręce pod twoją bluzkę i delikatnie zaczął gładzić twoje plecy. Nie chcąc być gorszą zrobiłaś to samo tylko, że dotykałaś jego torsu. Wkrótce potem jednym sprawnym ruchem pozbył się twojego topu, a ty zrobiłaś to samo z jego koszulą. Zaczął całować cię po szyi. Wywoływało to w tobie wielką rozkosz. Zaczęłaś po cichu mruczeć z zadowolenia, na co Niall się uśmiechnął i wrócił do przerwanej czynności. Wkrótce byliście już w samej bieliźnie. Chłopak zmienił pozycję kładąc cię pod sobą. Palcami błądził przy zapięciu stanika, który w ciągu kilku sekund już leżał na ziemi. Byłaś wdzięczna irlandczykowi, że się na ciebie nie gapił. Nie lubiłaś tego, a on to szanował. Nie minęło wiele czasu, a byliście już całkiem nadzy. Bałaś się bólu, ale okazało się, że nie słusznie. Chłopak był niezwykle delikatny i uważał na każdy swój ruch. Po wszystkim leżałaś wtulona w swojego ukochanego. Byliście szczęśliwi. Miałaś wrażenie, że teraz kochasz go jeszcze bardziej. To zdarzenie zbliżyło was do siebie. Teraz jesteś już Nialla, a Niall twój. Jesteście szczęśliwi, a chłopcy od jakiegoś czasu przestali cię namawiać żebyś została na noc, nie potrzebowałaś zachęty ; )
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jesteście z Niallem już od roku. Dziś przyszłaś do niego na maraton horrorów. Cały czas się bałaś, ale blondyn trzymał cię za rękę co w jakimś stopniu łagodziło twój strach. Po filmie chciałaś udać się do domu, ale chłopcy cię nie wypuścili.
-[T.I] nie ma mowy. Nie puścimy cię w takim stanie do domu.
-To gdzie ja będę spała?
Lou, Harry, Li i Zayn popatrzyli na siebie ze znaczącym uśmiechem i powiedzieli:
-Jak to gdzie? U Nialla.
-No to załatwione. A teraz idźcie na górę dzieci-powiedział Lou i popchał was w stronę schodów.
Lubiłaś pokój Nialla. Spędzaliście tam razem dużo czasu. Teraz jednak trochę się denerwowałaś. Powód? Pierwszy raz będziesz u niego spała. Nigdy wcześniej nie zostawałaś u niego na noc, a co za tym idzie nigdy razem ze sobą nie spaliście. Chłopak wyczuł to, że jesteś spięta.
-[T.I] nie denerwuj się. Będziemy grzecznie spać.
-Łatwo ci mówić. Jesteśmy na twoim terenie.
-Nie ufasz mi?
-Ufam, tylko to dla mnie nowa sytuacja.
-Kiedyś musi być ten pierwszy raz.
Miałaś wrażenie, że w tych słowach kryje się drugie dno. Irlandczyk cię pocałował.
-Niall?
-Tak?
-Nie mam pidżamy...
-Zaraz coś załatwimy.
Stanął w drzwiach i krzyknął:
-Lou! Chodź tu!
Brunet pojawił się w mgnieniu oka.
-Co jest gołąbeczki?
-[T.I] nie ma pidżamy...
Lou zaczął się śmiać.
-To może spać bez.
Zaczęłaś się rumienić. Niall dalej wpatrywał się w Lou, aż w końcu Tomlinson się poddał.
-Dobra. Czekajcie, znajdę jakieś rzeczy Eleanor w szafie.
Po chwili przyszedł z czarnym topem i krótkimi szarymi spodenkami. Poszłaś się wykąpać i przebrać do łazienki. Gdy wróciłaś Niall już na ciebie czekał.
-Ładnie ci tak.
-Dzięki.
Usiadłaś obok niego na łóżku. Chłopak zaczął cię delikatnie całować. Nie przeszkadzało ci to. Wiedziałaś, że bez twojej zgody nie zrobi nic więcej. Nagle uświadomiłaś sobie w jak romantycznej sytuacji jesteście. Jego subtelne pocałunki choć cudowne przestały ci wystarczać. Wpiłaś się w jego usta z wielką zachłannością, a chłopak się dostosował. Po pewnym czasie przerwał tą chwilę.
-Jesteś pewna?
Domyślił się o co ci chodzi.
-Tak. Zróbmy to.
-Jeżeli nie chcesz to ja nie naciskam.
Zrozumiałaś, że Niall myśli, że chcesz tego bo czujesz presję.
-Jesteś gotowy?-spytałaś.
-Tak.
-Chcesz tego?
-Tak, ale jeśli ty...
-Nie ma żadnych ale. Ja też tego chcę.
Chłopak uśmiechnął się do ciebie i posadził sobie na kolanach. Zaczął cię całować tak jak jeszcze nigdy. Z taką namiętnością i pasją o jakiej mówiło się tylko w filmach. Włożył ręce pod twoją bluzkę i delikatnie zaczął gładzić twoje plecy. Nie chcąc być gorszą zrobiłaś to samo tylko, że dotykałaś jego torsu. Wkrótce potem jednym sprawnym ruchem pozbył się twojego topu, a ty zrobiłaś to samo z jego koszulą. Zaczął całować cię po szyi. Wywoływało to w tobie wielką rozkosz. Zaczęłaś po cichu mruczeć z zadowolenia, na co Niall się uśmiechnął i wrócił do przerwanej czynności. Wkrótce byliście już w samej bieliźnie. Chłopak zmienił pozycję kładąc cię pod sobą. Palcami błądził przy zapięciu stanika, który w ciągu kilku sekund już leżał na ziemi. Byłaś wdzięczna irlandczykowi, że się na ciebie nie gapił. Nie lubiłaś tego, a on to szanował. Nie minęło wiele czasu, a byliście już całkiem nadzy. Bałaś się bólu, ale okazało się, że nie słusznie. Chłopak był niezwykle delikatny i uważał na każdy swój ruch. Po wszystkim leżałaś wtulona w swojego ukochanego. Byliście szczęśliwi. Miałaś wrażenie, że teraz kochasz go jeszcze bardziej. To zdarzenie zbliżyło was do siebie. Teraz jesteś już Nialla, a Niall twój. Jesteście szczęśliwi, a chłopcy od jakiegoś czasu przestali cię namawiać żebyś została na noc, nie potrzebowałaś zachęty ; )
piątek, 26 października 2012
Two
Był chłodny wieczór. Siedzieliśmy w parku na "naszej" ławce. Nie wiedziałam czemu chciał się ze mną spotkać o tej godzinie, ale niepokoił mnie ten sms: "Bądź tam gdzie zawsze o 22 musimy pogadać to ważne. Louis".
Wreszcie przyszedł.
-Hej kochanie- powiedziałam ciepło.
Pocałowałam go. Ku mojemu zdziwieniu nie odwzajemnił tego gestu. Był jakiś inny...bardziej zimny.
-O czym chciałeś porozmawiać?- spytałam coraz bardziej zaniepokojona.
-O X Factorze...
-Co z nim? Przecież się dostałeś.
-No właśnie...teraz wszystko się zmieni.
-Co masz na myśli?
-Simon Cowell twierdzi, że mamy szansę zrobić naprawdę ogromną karierę.
-To wspaniale. Powinieneś się cieszyć.
-Cieszę się.
-Nie widać.
-Bo to nie wszystko co chcę ci powiedzieć...
-Co jeszcze?
-Jeśli będę sławny moje życie mocno się zmieni.
-Damy sobie z tym jakoś radę.
Ścisnęłam jego dłoń. Lou smutno się uśmiechnął i powiedział cicho:
-Dam sobie radę.
-Co to znaczy?
-Poznaliśmy się za nim zacząłem śpiewać w One Direction nikt mnie nie znał...
Już rozumiałam o co mu chodzi. To bolało i to mocno.
-Kocham cię. Twoja kariera tego nie zmieni.
-Zmieni i to więcej niż myślisz. Tak będzie lepiej.
-Chyba dla ciebie...
-Właśnie, że dla ciebie. Wiem co mówię.
-Nie, nie wiesz.
-[T.I] podjąłem już decyzję.
Po policzkach popłynęły mi łzy. Jak on może mi to robić? Jeszcze twierdzi, że tak będzie dla mnie lepiej. Mam wrażenie jakby moje serce rozdarło się na pół. Przez oczy przeleciały mi nasze wszystkie wspólne chwile. Było nam razem cudownie...a teraz...teraz on to tak łatwo kończy.
(dwa lata później)
Nie ma już nas. Istniejemy dalej, ale już nie razem lecz osobno. To jest w tym chyba najgorsze...świadomość, że on gdzieś tam jest z jego obecną dziewczyną. Teraz to Eleanor może go dotykać, całować, przytulać, to ona może mu wypłakać się w ramię i z nim może się śmiać z wszystkiego. Może go mieć. Może być przez niego kochaną. Żałuję, że nie mogłam spotkać go w moim życiu później, może teraz to ja bym z nim była, a tak pozostają tylko wspomnienia. Wspomnienia...jedyne co mi pozostało po miłości mojego życia.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem beznadziejny, ale nie umiałam swoich pomysłów złożyć dziś w całość. Obiecuję, że następny będzie lepszy :*
Wreszcie przyszedł.
-Hej kochanie- powiedziałam ciepło.
Pocałowałam go. Ku mojemu zdziwieniu nie odwzajemnił tego gestu. Był jakiś inny...bardziej zimny.
-O czym chciałeś porozmawiać?- spytałam coraz bardziej zaniepokojona.
-O X Factorze...
-Co z nim? Przecież się dostałeś.
-No właśnie...teraz wszystko się zmieni.
-Co masz na myśli?
-Simon Cowell twierdzi, że mamy szansę zrobić naprawdę ogromną karierę.
-To wspaniale. Powinieneś się cieszyć.
-Cieszę się.
-Nie widać.
-Bo to nie wszystko co chcę ci powiedzieć...
-Co jeszcze?
-Jeśli będę sławny moje życie mocno się zmieni.
-Damy sobie z tym jakoś radę.
Ścisnęłam jego dłoń. Lou smutno się uśmiechnął i powiedział cicho:
-Dam sobie radę.
-Co to znaczy?
-Poznaliśmy się za nim zacząłem śpiewać w One Direction nikt mnie nie znał...
Już rozumiałam o co mu chodzi. To bolało i to mocno.
-Kocham cię. Twoja kariera tego nie zmieni.
-Zmieni i to więcej niż myślisz. Tak będzie lepiej.
-Chyba dla ciebie...
-Właśnie, że dla ciebie. Wiem co mówię.
-Nie, nie wiesz.
-[T.I] podjąłem już decyzję.
Po policzkach popłynęły mi łzy. Jak on może mi to robić? Jeszcze twierdzi, że tak będzie dla mnie lepiej. Mam wrażenie jakby moje serce rozdarło się na pół. Przez oczy przeleciały mi nasze wszystkie wspólne chwile. Było nam razem cudownie...a teraz...teraz on to tak łatwo kończy.
(dwa lata później)
Nie ma już nas. Istniejemy dalej, ale już nie razem lecz osobno. To jest w tym chyba najgorsze...świadomość, że on gdzieś tam jest z jego obecną dziewczyną. Teraz to Eleanor może go dotykać, całować, przytulać, to ona może mu wypłakać się w ramię i z nim może się śmiać z wszystkiego. Może go mieć. Może być przez niego kochaną. Żałuję, że nie mogłam spotkać go w moim życiu później, może teraz to ja bym z nim była, a tak pozostają tylko wspomnienia. Wspomnienia...jedyne co mi pozostało po miłości mojego życia.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem beznadziejny, ale nie umiałam swoich pomysłów złożyć dziś w całość. Obiecuję, że następny będzie lepszy :*
czwartek, 25 października 2012
One
Siedziałam na kanapie w naszym wspólnym salonie. Cała się trzęsłam z nerwów i obgryzałam paznokcie. Nie musiałabym przez to przechodzić gdybym nie była taka głupia. Wszystko zaczęło się kilkanaście miesięcy temu. To właśnie wtedy zerwał ze mną Ben...Wszystko potoczyło się tak szybko. Liam był blisko mnie od zawsze. Za każdym razem, gdy Ben mnie uderzył, zdradził lub zranił w jakikolwiek inny sposób, zaraz się pojawiał przy mnie gotowy by mnie pocieszyć. Tak było i tamtym razem...Ben wyrzucił mnie z naszego mieszkania wyzywając od najgorszych, śmiejąc mi się w twarz z jego nową zdobyczą. Liam od razu zaproponował żebym zamieszkała u niego na jakiś czas. Zbliżyliśmy się do siebie. Był taki dobry...a ja głupia nie potrafiłam i nadal nie potrafię tego docenić. Szybko wdaliśmy się w romans. Był zupełnie inny niż Ben- dobry, kochający, czuły...a ja...ja go nie kocham. Nie umiem zapomnieć o Benie. Rozpoczynałam związek z Liamem tylko po to by ukoić ból po zerwaniu z chłopakiem. Tak wiem, to złe. Wtedy o tym tak nie myślałam...ba !-W ogóle o tym nie myślałam.
Nagle usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi.
-[T.I] już jestem.
Przede mną stał Liam, uśmiechnięty jak zawsze podszedł i mnie pocałował. Mina mu zrzedła gdy nie odwzajemniłam jego czułości.
-Skarbie, co jest ?
-Liam musimy porozmawiać.
-Coś się stało?
Kiwnęłam głową, a po policzkach popłynęły mi łzy.
-[T.I] nie płacz. Cokolwiek to jest, nie może być aż tak źle.
-Jest gorzej niż źle.
-Wątpię.
-Liam, ja...ja...ja ciebie nie kocham. Byłam z tobą by zapomnieć o Benie.
Wyglądał jakby zaraz miał zemdleć. Zbladł, a oczy mu się zaszkliły.
-Wybacz. Ja nie chciałam cię zranić. Ja...ja nie wiem czemu to zrobiłam.
-Czyli to koniec.
To nie było pytanie, to było stwierdzenie. Od początku tego wieczora wiedziałam, że tak to się skończy. Miałam tylko nadzieję, że nie będzie cierpiał.
-Wróciliście do siebie?- spytał łamiącym się głosem.
-To nie istotne...
-Wróciliście do siebie?
-Dziś rano do mnie zadzwonił...
-A ty jak zwykle mu uwierzyłaś?! Kiedy ty zrozumiesz, że on cię nie kocha?! On się tobą bawi!
-Nie mów tak...
-A jak mam mówić?!
Nie odpowiedziałam. Łzy popłynęły mi po twarzy. Pobiegłam na górę się spakować. Szybko wyszłam z domu, zostawiając Liama samego. Pod domem już czekał samochód Bena.
(miesiąc później)
Obudziłam się. Obok mnie leżał jeszcze pijany Ben. Znowu zaczęłam płakać. Ostatnio tylko to robiłam. Myślami błądziłam cały czas przy Liamie. Przez cały czas myślałam, że kocham Bena...a jednak gdy zakończyłam znajomość z Paynem uświadomiłam sobie, że to właśnie jego kocham i potrzebuję do szczęścia. Jestem głupsza niż myślałam. Miałam przy sobie tak cudownego faceta, a zostawiłam go dla nic nie wartego drania. Chciałabym to naprawić. Ubrałam się i wybiegłam przed dom. Udało mi się złapać taksówkę. Chciałam jak najszybciej znaleźć się przy Liamie. Gdy dotarliśmy, prawie wyskoczyłam z samochodu. Waliłam w drzwi jak nienormalna. W końcu je otworzył. Znowu widziałam Liama. Był nieźle zdziwiony na mój widok.
-[T.I] co ty tu robisz?
-Możemy pogadać?
-Ok, wejdź.
Usiedliśmy w salonie, w którym wcześniej doszło do nieprzyjemnej sceny.
-Więc o co chodzi?- spytał.
-Ja chciałam ci tylko powiedzieć, że miałeś rację.
-W związku z czym ?
-W związku z Benem.
-Cieszę się, że to zrozumiałaś.
-Jest jeszcze coś...
-Co?
-Ja...ja ciebie kocham.
Oczy mu się rozszerzyły ze zdziwienia.
-[T.I] ja...ja nie wiem co powiedzieć.
-Nic nie mów. Rozumiem. Miałam swoją szansę.
Chciałam już wstać i wyjść, ale chłopak mnie zatrzymał. Przyciągnął mnie jak najbliżej siebie i namiętnie pocałował.
-Ja ciebie też kocham. Zawsze cię kochałem i zawsze będę.
Od tamtej pory zostaliśmy szczęśliwą parą.
Nagle usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi.
-[T.I] już jestem.
Przede mną stał Liam, uśmiechnięty jak zawsze podszedł i mnie pocałował. Mina mu zrzedła gdy nie odwzajemniłam jego czułości.
-Skarbie, co jest ?
-Liam musimy porozmawiać.
-Coś się stało?
Kiwnęłam głową, a po policzkach popłynęły mi łzy.
-[T.I] nie płacz. Cokolwiek to jest, nie może być aż tak źle.
-Jest gorzej niż źle.
-Wątpię.
-Liam, ja...ja...ja ciebie nie kocham. Byłam z tobą by zapomnieć o Benie.
Wyglądał jakby zaraz miał zemdleć. Zbladł, a oczy mu się zaszkliły.
-Wybacz. Ja nie chciałam cię zranić. Ja...ja nie wiem czemu to zrobiłam.
-Czyli to koniec.
To nie było pytanie, to było stwierdzenie. Od początku tego wieczora wiedziałam, że tak to się skończy. Miałam tylko nadzieję, że nie będzie cierpiał.
-Wróciliście do siebie?- spytał łamiącym się głosem.
-To nie istotne...
-Wróciliście do siebie?
-Dziś rano do mnie zadzwonił...
-A ty jak zwykle mu uwierzyłaś?! Kiedy ty zrozumiesz, że on cię nie kocha?! On się tobą bawi!
-Nie mów tak...
-A jak mam mówić?!
Nie odpowiedziałam. Łzy popłynęły mi po twarzy. Pobiegłam na górę się spakować. Szybko wyszłam z domu, zostawiając Liama samego. Pod domem już czekał samochód Bena.
(miesiąc później)
Obudziłam się. Obok mnie leżał jeszcze pijany Ben. Znowu zaczęłam płakać. Ostatnio tylko to robiłam. Myślami błądziłam cały czas przy Liamie. Przez cały czas myślałam, że kocham Bena...a jednak gdy zakończyłam znajomość z Paynem uświadomiłam sobie, że to właśnie jego kocham i potrzebuję do szczęścia. Jestem głupsza niż myślałam. Miałam przy sobie tak cudownego faceta, a zostawiłam go dla nic nie wartego drania. Chciałabym to naprawić. Ubrałam się i wybiegłam przed dom. Udało mi się złapać taksówkę. Chciałam jak najszybciej znaleźć się przy Liamie. Gdy dotarliśmy, prawie wyskoczyłam z samochodu. Waliłam w drzwi jak nienormalna. W końcu je otworzył. Znowu widziałam Liama. Był nieźle zdziwiony na mój widok.
-[T.I] co ty tu robisz?
-Możemy pogadać?
-Ok, wejdź.
Usiedliśmy w salonie, w którym wcześniej doszło do nieprzyjemnej sceny.
-Więc o co chodzi?- spytał.
-Ja chciałam ci tylko powiedzieć, że miałeś rację.
-W związku z czym ?
-W związku z Benem.
-Cieszę się, że to zrozumiałaś.
-Jest jeszcze coś...
-Co?
-Ja...ja ciebie kocham.
Oczy mu się rozszerzyły ze zdziwienia.
-[T.I] ja...ja nie wiem co powiedzieć.
-Nic nie mów. Rozumiem. Miałam swoją szansę.
Chciałam już wstać i wyjść, ale chłopak mnie zatrzymał. Przyciągnął mnie jak najbliżej siebie i namiętnie pocałował.
-Ja ciebie też kocham. Zawsze cię kochałem i zawsze będę.
Od tamtej pory zostaliśmy szczęśliwą parą.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








