Każdą moją myśl wypełnia jego osoba. Nie umiem normalnie
funkcjonować jeśli nie będę czuć jego bliskości. Wspominam nasz pierwszy
pocałunek...był niesamowity. Zwyczajny, ale wyjątkowy zarazem.
Wyjątkowy bo pasujemy do siebie jak dwa elementy układanki. Całe życie
myślałam, że moje serce jest całe. Gdy go poznałam zrozumiałam, że to
było zwykłe złudzenie. Tak naprawdę miałam tylko pół serca, które
czekało by móc złączyć się w całość ze swoją drugą połówką.
Jest moim aniołem. Przy nikim nie czuję się tak bezpieczna jak przy nim. Najlepiej jest gdy trzyma mnie w swoich ramionach, wtedy mam wrażenie, że cały świat mógłby przestać istnieć. Żeby nic nie zakłócało tych cudownych chwil. Jest wtedy tak blisko...czuję zapach jego perfum, który tak uwielbiam, jego oddech na mojej szyi gdy subtelnie ją muska wargami, jego dotyk sprawia, że przechodzą mnie dreszcze i zalewa fala gorąca. Instynktownie pragnę więcej. By jego usta znowu odnalazły moje, by mogły złączyć się w kolejnym pełnym miłości pocałunku. Uśmiechnęłam się na myśl o tym. Zaczynaliśmy zawsze tak samo. Najpierw delikatnie, a potem pogłębialiśmy z coraz to większą namiętnością. Tak jakby to miał być nasz ostatni pocałunek, ostatnie chwile bliskości. Może to właśnie dlatego chcemy zawsze czerpać maksymalną przyjemność ze wspólnie spędzonych chwil? Może boimy się o to uczucie, które jest między nami? Nie powiem, czasem zdarza mi się pomyśleć na temat, co by było gdyby...gdyby nie było nas. Nie było nas razem. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, już nie. Teraz on jest całym moim życiem. Moje serce bije dla niego, jego oddech jest moim powietrzem. Każda komórka mojego ciała domaga się tego by był przy mnie. To jak uzależnienie. Jest moim narkotykiem. Chyba to zauważył. Gdy budzę się rano, a on nie leży obok mnie, wpadam w panikę. Boję się, że mnie zostawił i już nie wróci. Mimo, że wiem, że to absurdalne. Tyle razy dawał dowód swojej miłości, że nie powinnam...nie mam prawa wątpić w szczerość jego uczuć. A gdy tylko pojawia się taka myśl w mojej głowie, to patrzę w jego oczy. Potrafię w nich utonąć. Od razu zapominam o wszelkich wątpliwościach i poddaję się emocjom.
Uwielbiam gdy wplata swoje palce w moje włosy podczas długich, przerywanych tylko po to by złapać oddech pocałunków. Uwielbiam gdy splata swoje palce z moimi, jakby chciał mi zasygnalizować, że nie chce mnie nigdy opuścić. Gdy przytula mnie w nocy...nie umiem opisać jak bardzo jest mi wtedy dobrze. Zawsze mi mówi, że uwielbia ze mną spać. Podobno mówię przez sen, że go kocham. Kocham go...czasami myślę, że to za mało powiedziane, ale kto zna definicję tych słów? Dla każdego znaczą co innego. W naszym przypadku to całkowite oddanie drugiej osobie, potrzeba bliskości, chęć zapewnienia szczęścia drugiej osobie bez względu na wszystko.
Kocham cię...
Pamiętam gdy pierwszy raz to powiedzieliśmy. W jego oczach tańczyły radośnie iskierki, tak jakby chciał wykrzyczeć całemu światu, że mnie kocha, że mnie potrzebuje, że jestem jego skarbem. Jestem dla niego wszystkim, jestem najważniejsza, że beze mnie nic nie miało by sensu. Od tamtego momentu widzę cały czas ten wzrok, tylko z każdym dniem przybiera on na sile.
Nie wiem jak on odebrał moją deklarację miłości. Wiem tylko, że gdy to usłyszał był niezwykle szczęśliwy. Jakby dostał właśnie prezent od losu.
Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk otwierających się drzwi. Prawie podskoczyłam, a moje serce znów zaczęło bić w niewyobrażalnie szybkim tempie. Wiedziałam, że to on. Podszedł do mnie i objął mnie w talii.
Musnął moje usta na powitanie.
-Kocham cię- powiedział.
-Wiem. Ja ciebie też.
-Naprawdę cię kocham, nawet nie wiesz jak bardzo.
Przytulił mnie mocniej.Odwzajemniłam uścisk. Po całym dniu rozłąki, taki gest był jak ukojenie. Wziął mnie na ręce i zaniósł do naszej sypialni. Usiadł, a ja na nim. Nasze języki stanowiły zgrany duet. Umiały się do siebie dopasować. W końcu pragniemy tego samego...bliskości. Chcę mieć go jak najbliżej siebie. Tak jak to tylko możliwe. Ściągnął ze mnie koszulkę i zaczął całować po szyi schodząc coraz niżej. Z sekundy na sekundy moje pożądanie było coraz większe. Również pozbawiłam go górnej części stroju. Błądziłam chaotycznie swoimi palcami po jego torsie. Nie przestając mnie całować, blondyn zaczął ściągać swoje spodnie, więc zrobiłam to samo. Teraz dla odmiany to ja całowałam jego. Jego oddech był nierówny. Pozbyliśmy się bielizny. Chłopak objął mnie i przewrócił tak, że znaleźliśmy się w pozycji leżącej. Leżał na mnie, a ja poczułam ogromną rozkosz. Jego ciało przygniatające mnie do łóżka, zdecydowane ruchy, a jednocześnie tak delikatne by nie zrobić mi krzywdę. Troszczył się o mnie w każdej sferze naszego związku. Gdy skończyliśmy obrócił mnie tak, że znowu leżałam na nim. Wtuliłam się w jego nagi tors i nasłuchiwałam jak bije jego serce. Biło tak szybko jak moje. Pocałował mnie w czoło i chwycił moją dłoń, kreśląc na niej najrozmaitsze kształty. Kolejny pocałunek. Teraz nie chodziło o pożądanie i miłość, chodziło tylko o miłość.
-Kocham cię-wyszeptał mi na ucho.
Złożyłam na jego ustach pełen pasji pocałunek.
-Ja ciebie też.
Uśmiechnął się do mnie, odwdzięczając się kolejną serią niesamowicie słodkich pocałunków, na koniec powiedział tylko:
-Dobranoc kochanie.
W tej pozycji zasnęliśmy całkowicie zatraceni w sobie. Kolejny cudowny dzień, a przed nami jeszcze wiele takich. Nie wiem co się zdarzy, ale jedno wiem na pewno nasza miłość przetrwa wszystko.
-Kocham cię-wyszeptał mi na ucho.
Złożyłam na jego ustach pełen pasji pocałunek.
-Ja ciebie też.
Uśmiechnął się do mnie, odwdzięczając się kolejną serią niesamowicie słodkich pocałunków, na koniec powiedział tylko:
-Dobranoc kochanie.
W tej pozycji zasnęliśmy całkowicie zatraceni w sobie. Kolejny cudowny dzień, a przed nami jeszcze wiele takich. Nie wiem co się zdarzy, ale jedno wiem na pewno nasza miłość przetrwa wszystko.

słodki :**
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny ♥