sobota, 27 października 2012

Three

 Uwaga zboczony! Nie ma opisów +18 ale kto ma wyobraźnię temu nie trudno je będzie dodać ; )
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jesteście z Niallem już od roku. Dziś przyszłaś do niego na maraton horrorów. Cały czas się bałaś, ale blondyn trzymał cię za rękę co w jakimś stopniu łagodziło twój strach. Po filmie chciałaś udać się do domu, ale chłopcy cię nie wypuścili.
-[T.I] nie ma mowy. Nie puścimy cię w takim stanie do domu.
-To gdzie ja będę spała?
Lou, Harry, Li i Zayn popatrzyli na siebie ze znaczącym uśmiechem i powiedzieli:
-Jak to gdzie? U Nialla.

 Spojrzałaś na swojego ukochanego on tylko się uśmiechnął.
-No to załatwione. A teraz idźcie na górę dzieci-powiedział Lou i popchał was w stronę schodów.
Lubiłaś pokój Nialla. Spędzaliście tam razem dużo czasu. Teraz jednak trochę się denerwowałaś. Powód? Pierwszy raz będziesz u niego spała. Nigdy wcześniej nie zostawałaś u niego na noc, a co za tym idzie nigdy razem ze sobą nie spaliście. Chłopak wyczuł to, że jesteś spięta.
-[T.I] nie denerwuj się. Będziemy grzecznie spać.
-Łatwo ci mówić. Jesteśmy na twoim terenie.
-Nie ufasz mi?
-Ufam, tylko to dla mnie nowa sytuacja.
-Kiedyś musi być ten pierwszy raz.
Miałaś wrażenie, że w tych słowach kryje się drugie dno. Irlandczyk cię pocałował.
-Niall?
-Tak?
-Nie mam pidżamy...
-Zaraz coś załatwimy.
Stanął w drzwiach i krzyknął:
-Lou! Chodź tu!
Brunet pojawił się w mgnieniu oka.
-Co jest gołąbeczki?
-[T.I] nie ma pidżamy...
Lou zaczął się śmiać.
-To może spać bez.
Zaczęłaś się rumienić. Niall dalej wpatrywał się w Lou, aż w końcu Tomlinson się poddał.
-Dobra. Czekajcie, znajdę jakieś rzeczy Eleanor w szafie.
Po chwili przyszedł z czarnym topem i krótkimi szarymi spodenkami. Poszłaś się wykąpać i przebrać do łazienki. Gdy wróciłaś Niall już na ciebie czekał.
-Ładnie ci tak.
-Dzięki.
Usiadłaś obok niego na łóżku. Chłopak zaczął cię delikatnie całować. Nie przeszkadzało ci to. Wiedziałaś, że bez twojej zgody nie zrobi nic więcej. Nagle uświadomiłaś sobie w jak romantycznej sytuacji jesteście. Jego subtelne pocałunki choć cudowne przestały ci wystarczać. Wpiłaś się w jego usta z wielką zachłannością, a chłopak się dostosował. Po pewnym czasie przerwał tą chwilę.
-Jesteś pewna?
Domyślił się o co ci chodzi.
-Tak. Zróbmy to.
-Jeżeli nie chcesz to ja nie naciskam.
Zrozumiałaś, że Niall myśli, że chcesz tego bo czujesz presję.
-Jesteś gotowy?-spytałaś.
-Tak.
-Chcesz tego?
-Tak, ale jeśli ty...
-Nie ma żadnych ale. Ja też tego chcę.
Chłopak uśmiechnął się do ciebie i posadził sobie na kolanach. Zaczął cię całować tak jak jeszcze nigdy. Z taką namiętnością i pasją o jakiej mówiło się tylko w filmach. Włożył ręce pod twoją bluzkę i delikatnie zaczął gładzić twoje plecy. Nie chcąc być gorszą zrobiłaś to samo tylko, że dotykałaś jego torsu. Wkrótce potem jednym sprawnym ruchem pozbył się twojego topu, a ty zrobiłaś to samo z jego koszulą. Zaczął całować cię po szyi. Wywoływało to w tobie wielką rozkosz. Zaczęłaś po cichu mruczeć z zadowolenia, na co Niall się uśmiechnął i wrócił do przerwanej czynności. Wkrótce byliście już w samej bieliźnie. Chłopak zmienił pozycję kładąc cię pod sobą. Palcami błądził przy zapięciu stanika, który w ciągu kilku sekund już leżał na ziemi. Byłaś wdzięczna irlandczykowi, że się na ciebie nie gapił. Nie lubiłaś tego, a on to szanował. Nie minęło wiele czasu, a byliście już całkiem nadzy. Bałaś się bólu, ale okazało się, że nie słusznie. Chłopak był niezwykle delikatny i uważał na każdy swój ruch.  Po wszystkim leżałaś wtulona w swojego ukochanego. Byliście szczęśliwi. Miałaś wrażenie, że teraz kochasz go jeszcze bardziej. To zdarzenie zbliżyło was do siebie. Teraz jesteś już Nialla, a Niall twój. Jesteście szczęśliwi, a chłopcy od jakiegoś czasu przestali cię namawiać żebyś została na noc, nie potrzebowałaś zachęty ; )

piątek, 26 października 2012

Two

Był chłodny wieczór. Siedzieliśmy w parku na "naszej" ławce. Nie wiedziałam czemu chciał się ze mną spotkać o tej godzinie, ale niepokoił mnie ten sms: "Bądź tam gdzie zawsze o 22 musimy pogadać to ważne. Louis".

                                  
Wreszcie przyszedł.
-Hej kochanie- powiedziałam ciepło.
Pocałowałam go. Ku mojemu zdziwieniu nie odwzajemnił tego gestu. Był jakiś inny...bardziej zimny.
-O czym chciałeś porozmawiać?- spytałam coraz bardziej zaniepokojona.
-O X Factorze...
-Co z nim? Przecież się dostałeś.
-No właśnie...teraz wszystko się zmieni.
-Co masz na myśli?
-Simon Cowell twierdzi, że mamy szansę zrobić naprawdę ogromną karierę.
-To wspaniale. Powinieneś się cieszyć.
-Cieszę się.
-Nie widać.
-Bo to nie wszystko co chcę ci powiedzieć...
-Co jeszcze?
-Jeśli będę sławny moje życie mocno się zmieni.
-Damy sobie z tym jakoś radę.
Ścisnęłam jego dłoń. Lou smutno się uśmiechnął i powiedział cicho:
-Dam sobie radę.
-Co to znaczy?
-Poznaliśmy się za nim zacząłem śpiewać w One Direction nikt mnie nie znał...
Już rozumiałam o co mu chodzi. To bolało i to mocno.
-Kocham cię. Twoja kariera tego nie zmieni.
-Zmieni i to więcej niż myślisz. Tak będzie lepiej.
-Chyba dla ciebie...
-Właśnie, że dla ciebie. Wiem co mówię.
-Nie, nie wiesz.
-[T.I] podjąłem już decyzję.
Po policzkach popłynęły mi łzy. Jak on może mi to robić? Jeszcze twierdzi, że tak będzie dla mnie lepiej. Mam wrażenie jakby moje serce rozdarło się na pół. Przez oczy przeleciały mi nasze wszystkie wspólne chwile. Było nam razem cudownie...a teraz...teraz on to tak łatwo kończy.
                                                    (dwa lata później)
Nie ma już nas. Istniejemy dalej, ale już nie razem lecz osobno. To jest w tym chyba najgorsze...świadomość, że on gdzieś tam jest z jego obecną dziewczyną. Teraz to Eleanor może go dotykać, całować, przytulać, to ona może mu wypłakać się w ramię i z nim może się śmiać z wszystkiego. Może go mieć. Może być przez niego kochaną. Żałuję, że nie mogłam spotkać go w moim życiu później, może teraz to ja bym z nim była, a tak pozostają tylko wspomnienia. Wspomnienia...jedyne co mi pozostało po miłości mojego życia.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tak wiem beznadziejny, ale nie umiałam swoich pomysłów złożyć dziś w całość. Obiecuję, że następny będzie lepszy :*

czwartek, 25 października 2012

One

Siedziałam na kanapie w naszym wspólnym salonie. Cała się trzęsłam z nerwów i obgryzałam paznokcie. Nie musiałabym przez to przechodzić gdybym nie była taka głupia. Wszystko zaczęło się kilkanaście miesięcy temu. To właśnie wtedy zerwał ze mną Ben...Wszystko potoczyło się tak szybko. Liam był blisko mnie od zawsze. Za każdym razem, gdy Ben mnie uderzył, zdradził lub zranił w jakikolwiek inny sposób, zaraz się pojawiał przy mnie gotowy by mnie pocieszyć. Tak było i tamtym razem...Ben wyrzucił mnie z naszego mieszkania wyzywając od najgorszych, śmiejąc mi się w twarz z jego nową zdobyczą. Liam od razu zaproponował żebym zamieszkała u niego na jakiś czas. Zbliżyliśmy się do siebie. Był taki dobry...a ja głupia nie potrafiłam i nadal nie potrafię tego docenić. Szybko wdaliśmy się w romans. Był zupełnie inny niż Ben- dobry, kochający, czuły...a ja...ja go nie kocham. Nie umiem zapomnieć o Benie. Rozpoczynałam związek z Liamem tylko po to by ukoić ból po zerwaniu z chłopakiem. Tak wiem, to złe. Wtedy o tym tak nie myślałam...ba !-W ogóle o tym nie myślałam.
Nagle usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi.
-[T.I] już jestem.


Przede mną stał Liam, uśmiechnięty jak zawsze podszedł i mnie pocałował. Mina mu zrzedła gdy nie odwzajemniłam jego czułości.
-Skarbie, co jest ?
-Liam musimy porozmawiać.
-Coś się stało?
Kiwnęłam głową, a po policzkach popłynęły mi łzy.
-[T.I] nie płacz. Cokolwiek to jest, nie może być aż tak źle.
-Jest gorzej niż źle.
-Wątpię.
-Liam, ja...ja...ja ciebie nie kocham. Byłam z tobą by zapomnieć o Benie.
Wyglądał jakby zaraz miał zemdleć. Zbladł, a oczy mu się zaszkliły.
-Wybacz. Ja nie chciałam cię zranić. Ja...ja nie wiem czemu to zrobiłam.
-Czyli to koniec.
To nie było pytanie, to było stwierdzenie. Od początku tego wieczora wiedziałam, że tak to się skończy. Miałam tylko nadzieję, że nie będzie cierpiał.
-Wróciliście do siebie?- spytał łamiącym się głosem.
-To nie istotne...
-Wróciliście do siebie?
-Dziś rano do mnie zadzwonił...
-A ty jak zwykle mu uwierzyłaś?! Kiedy ty zrozumiesz, że on cię nie kocha?! On się tobą bawi!
-Nie mów tak...
-A jak mam mówić?!
Nie odpowiedziałam. Łzy popłynęły mi po twarzy. Pobiegłam na górę się spakować. Szybko wyszłam z domu, zostawiając Liama samego. Pod domem już czekał samochód Bena.
                                                 (miesiąc później)
Obudziłam się. Obok mnie leżał jeszcze pijany Ben. Znowu zaczęłam płakać. Ostatnio tylko to robiłam. Myślami błądziłam cały czas przy Liamie. Przez cały czas myślałam, że kocham Bena...a jednak gdy zakończyłam znajomość z Paynem uświadomiłam sobie, że to właśnie jego kocham i potrzebuję do szczęścia. Jestem głupsza niż myślałam. Miałam przy sobie tak cudownego faceta, a zostawiłam go dla nic nie wartego drania. Chciałabym to naprawić. Ubrałam się i wybiegłam przed dom. Udało mi się złapać taksówkę. Chciałam jak najszybciej znaleźć się przy Liamie. Gdy dotarliśmy, prawie wyskoczyłam z samochodu. Waliłam w drzwi jak nienormalna. W końcu je otworzył. Znowu widziałam Liama. Był nieźle zdziwiony na mój widok.
-[T.I] co ty tu robisz?
-Możemy pogadać?
-Ok, wejdź.
 Usiedliśmy w salonie, w którym wcześniej doszło do nieprzyjemnej sceny.
-Więc o co chodzi?- spytał.
-Ja chciałam ci tylko powiedzieć, że miałeś rację.
-W związku z czym ?
-W związku z Benem.
-Cieszę się, że to zrozumiałaś.
-Jest jeszcze coś...
-Co?
-Ja...ja ciebie kocham.
Oczy mu się rozszerzyły ze zdziwienia.
-[T.I] ja...ja nie wiem co powiedzieć.
-Nic nie mów. Rozumiem. Miałam swoją szansę.
Chciałam już wstać i wyjść, ale chłopak mnie zatrzymał. Przyciągnął mnie jak najbliżej siebie i namiętnie pocałował.
-Ja ciebie też kocham. Zawsze cię kochałem i zawsze będę.
Od tamtej pory zostaliśmy szczęśliwą parą.