Ranek. Otworzyłaś oczy. Zobaczyłaś odsłonięte zasłony, to wyjaśniało czemu raziło cię słońce. Zaraz, zaraz...wróć! Zasłony? Przecież ty nie miałaś zasłon w domu! Spojrzałaś na siebie. Leżałaś...naga! Miałaś złe przeczucia. Najgorsze było to, że nie umiałaś sobie przypomnieć co się wczoraj zdarzyło. Poczułaś, że ktoś cię obejmuje w pasie. Nieznacznie odwróciłaś twarz w jego stronę. Szybko wróciłaś do poprzedniej pozycji z szeroko otworzonymi oczami. Leżałaś naga z tak samo nagim Niallem!
Przyjrzałaś się sypialni. Rozpoznałaś znajome meble i gitarę leżącą w koncie. To jak nic był jego pokój. Na środku podłogi leżały wasze rozrzucone niedbale ubrania. To wcale cię nie uspokoiło. Nadal nie wiedziałaś co się dokładnie wydarzyło i dlaczego. Nagle Niall zaczął się przebudzać. Skuliłaś się w sobie, tak jakby to miała sprawić, że cię nie zauważy. Tak, dobrze wiesz, że to nic nie da.
-Co jest...? [T.I] ?!- powiedział zaskoczony irlandczyk.
Obróciłaś się do niego przodem, pamiętając przy tym by dalej się zasłaniać kołdrą.
-Tak...
-Ale...ale jak ?
-Nie wiem.
Chłopak był tak samo zaskoczony całym zdarzeniem jak ty. Nie wiesz jak dla niego, ale dla ciebie najtrudniejsze w tej sytuacji było to, że to Niall. Nie umiałaś sobie wyobrazić Nialla paradującego przed tobą w rozpiętej koszulce, a co dopiero ogarnąć fakt, że się ze sobą przespaliście.
Chłopak schował twarz w dłoniach.
-Nie chciałem żeby tak było-powiedział.
Patrzałaś na niego nie wiedząc co powiedzieć.
-Nie chciałem nic nie pamiętać z mojego pierwszego razu!
Zaskoczyło cię to wyznanie.
-To witaj w klubie.
Teraz to on był zaskoczony. Patrzeliście się na siebie, nie wiedząc co zrobić. Aż irlandczyk się odezwał:
-To...to może spróbujmy sobie przypomnieć wczorajszy wieczór.
-Ok. Była impreza u Harry'ego.
-Było pełno ludzi...
-Alkohol...
-Dużo Alkoholu...
-Ja wylewająca żale...
-Ja próbujący ciebie pocieszyć...
-Ty przytulający mnie...
-Ja całujący ciebie...
-Ja odwzajemniająca to...
-Ja...dotykający cię...
-Ja robiąca to samo...
-Ja zabierający cię do taksówki...
-My jadący do ciebie...
-My całujący się już w progu drzwi...
-My wchodzący na górę po schodach...
-My rozbierający siebie nawzajem...
-Ty kładący mnie na łóżku...
-Ja leżący na tobie...
-My robiący to ze sobą-powiedzieliście jednocześnie.
Spojrzeliście na siebie zawstydzeni.
-Przepraszam...-powiedział cicho blondyn.
-Nie przepraszaj.
-Muszę. Nawet nie wiem czy tego chciałaś!
-Tego się nie dowiemy.
-Możemy się przekonać...
Zrozumiałaś co miał na myśli.
-Przepraszam to było glupie. Zapomnij, że w ogóle coś takiego powiedziałem.
-Nie, to nie głupie.
-Jak to?
Wzruszyłaś ramionami.
-I tak już ze sobą to zrobiliśmy. Takie są fakty. Teraz przynajmniej byśmy coś z tego zapamiętali.
-Jesteś pewna?
-Tak. Chyba, że ty się wycofujesz?
-Jestem na tak.
Popatrzyliście na siebie skrępowani. Niall uśmiechnął się z zakłopotaniem. Zbliżył swoje wargi do twoich. Były takie ciepłe i...cudowne. Zaczął cię całować. Najpierw delikatnie, a potem co raz bardziej namiętnie. Z coraz to większym pożądaniem. Błądził palcami po twoich udach, zmierzając w stronę pośladków. Skończył całować twoje usta, przeniósł się na szyję. Po tym krótkim wstępie, spojrzał ci w oczy, szukając twojej zgody. Dałaś mu ją. I nie tylko to tego ranka...Było wam razem dobrze...idealnie. Gdy skończyliście,chłopak cię objął, a ty wtuliłaś twarz w jego nagi tors.
-I jak? Chciałaś tego?
-Zdecydowanie.
Czułaś, że chłopak się promiennie uśmiechnął.
-Wiesz...ja też. I muszę ci coś powiedzieć...
-Co takiego?
-Kocham cię. Nie byłem tego pewny, ale teraz już jestem na milion procent.
-Ja ciebie też. Chcę żebyś był nie tylko pierwszym, ale i ostatnim.
-No mam nadzieję.
Spojrzeliście na siebie i znowu pocałowaliście.
Kto by pomyślał, że tak to się skończy. Jesteście już razem od 2 lat i planujecie spędzić ze sobą resztę życia. Ty, Niall i wasz mały synek. Owoc waszego pierwszego-drugiego razu.
sobota, 24 listopada 2012
Five
-Możemy porysować razem?-spytał.
Zawsze się z tego śmiejesz. Od tamtego momentu byliście 'parą'. Jak to w przedszkolu. Oczywiście 'zerwaliście' gdy Zayn nie chciał się z tobą podzielić ciasteczkami. Od tego czasu jesteście przyjaciółmi. Dziś macie 19 lat. Ty jesteś studentką, a Zayn jest gwiazdą, śpiewa w słynnym zespole One Direction. Przyjaźń niemożliwa? A jednak. Mimo różnych środowisk rozumiecie się bez słów. Dziś miałaś się z nim spotkać. Nie widzieliście się dwa miesiące, przez trasę Zayna. Przyszłaś na umówione miejsce w parku. Miałaś nadzieję, że się nie spóźni nie lubiłaś stać sama w parku gdy jest ciemno. Spóźniał się. Czekałaś jak na szpilkach. Nagle ktoś zaszedł cię od tyłu i zamknął oczy. Z przerażenia nie umiałaś wydać z siebie żadnego dźwięku.
-Zgadnij kto to?
Uspokoiłaś się od razu. Jego głos zawsze tak na ciebie działał. Mogłaś się domyślić, że to on. Zawsze cię zaskakiwał.
-Hm...niech pomyślę...czyżby uroczy pan Malik?
Odsłonił ci oczy. Obróciłaś się do niego przodem. Uśmiechnęliście się, a Zayn pocałował cię w policzek.
-A to za co?
-Za nic. To już z przyjaciółką nie można się przywitać?
Przyjaciółką...te słowa cię bolały. Przed nikim nie przyznajesz się, że chciałabyś czegoś więcej. Zayn od dawna jest dla ciebie kimś więcej. Czemu mu nie powiesz? Bo się boisz. Po prostu się boisz.
-No można.
-No widzisz.
Ruszyliście przed siebie. Po drodze rozmawialiście o wszystkim i o niczym. Jak zawsze. W pewnym momencie zobaczyłaś starą uliczną latarnię.
-Zayn zobacz!
-No latarnia...
-Nie byle jaka latarnia!
-Co masz na myśli.
-Przyjrzyj się.
Zrozumiał. Uśmiechnął się tak samo jak ty. Niedaleko tego parku było przedszkole do, którego chodziliście. Często zabierano do tego parku dzieci. Gdy byliście 'parą' graliście w berka dookoła tej latarni i wtedy Zayn dał ci pierwszego buziaka.
Wróciliście do rzeczywistości. W pewnym momencie Zayn się uśmiechnął i położył ci rękę na ramieniu.
-Berek!-krzyknął.
-Osz ty!
Zaczęliście się gonić wokół latarni. Udało ci się go złapać i teraz to on cię gonił. W pewnym momencie cię złapał i przyciągnął do siebie, obejmując cię w talii. Spojrzał ci w oczy, posłał ten swój piękny uśmiech, który tak uwielbiałaś. Pochylił się. Wasze usta dzieliły centymetry...milimetry. W końcu się zetknęły. Zayn delikatnie muskał twoje usta. Po chwili pogłębił pocałunek, a ty z chęcią go odwzajemniałaś. Oderwaliście się od siebie. Chłopak znowu spojrzał ci w oczy i powiedział...
-Berek!
Byłaś w szoku. Puściłaś do niego oczko i znowu zaczęliście się gonić. Od tamtego wieczoru zostaliście parą. Tym razem na poważnie.
środa, 21 listopada 2012
Four
Ostatnio byłaś bardzo przygnębiona. Zerwał z tobą chłopak, pokłóciłaś się z rodziną, groziło ci zwolnienie z pracy i oblanie semestru na studiach. Gorzej być nie mogło. Twoje przyjaciółki wiedziały, że potrzebujesz teraz dużej dawki zabawy. Nie patrząc na to, że nie jesteś w nastroju zabrały cię na imprezę. Miałaś nadzieję, że wybrały jakieś małe miejsce, z którego będziesz miała blisko do domu. Myliłaś się. Okazało się, że przybyłyście do jednego z najgłośniejszych i najbardziej znanych klubów w samym centrum Londynu. Na początku stałaś pod ścianą próbując się w nią wtopić. Po jakimś czasie uznałaś, że to nie ma sensu. Usiadłaś przy barze i zamówiłaś naprawdę mocnego drinka. Wypiłaś ich kilka. Z każdym kolejnym byłaś mniej świadoma. Podobało ci się to uczucie, przynajmniej zaczęłaś postrzegać lepiej świat. Postanowiłaś ruszyć na parkiet i poznać jakichś facetów. W końcu znowu byłaś wolna. Szybko zdobyłaś zainteresowanie. Nic dziwnego, tańczyłaś bardzo uwodzicielsko. Po jakimś czasie poczułaś, że ktoś obejmuje cię w pasie. Uśmiechnęłaś się do siebie. To nie pierwszy raz tej nocy. Nawet na niego nie patrzałaś, nie chciałaś. Liczyło się, że ktoś okazuje ci zainteresowanie, którego brakowało ci w twoim poprzednim związku. Zaczęłaś kołysać się w rytm muzyki z nieznajomym. Trwało to kilka piosenek. W końcu poczułaś pragnienie i ruszyłaś w stronę baru. Usiadłaś i wypiłaś kolejne kolejki. Miałaś ochotę się śmiać. Nie wiedziałaś czemu, tak po prostu. Znowu tańczyłaś i...znowu z tym samym nieznajomym. Po czym poznałaś? To proste. Każdy tego wieczoru obejmował cię inaczej. Dotyk tamtego chłopaka poznałabyś wszędzie. Był taki stanowczy i delikatny jednocześnie. Pomyślałaś, że musi mieć doświadczenie w podrywaniu. Chciałaś zobaczyć jego twarz. Doznałaś szoku. Myślałaś, że to będzie jakiś facet ze skończonymi studiami, a przed tobą...chłopak, który wyglądał na 18 lat.
Uśmiechnął się do ciebie kusząco. Miał urocze dołeczki w policzkach. Mimo tego, że bez wątpienia był od ciebie młodszy postanowiłaś się z nim 'bliżej zapoznać'. Nie wyglądał ci na kogoś kto po prostu przyszedł potańczyć więc tym bardziej nie czułaś się skrępowana. Przygryzłaś wargę, a on zrozumiał. Wpił się w twoje wargi z wielką zachłannością, a ty starałaś się jeszcze bardziej pogłębiać te pocałunki. Po pewnym czasie oderwałaś się od niego. W tej samej chwili on się odezwał (po raz pierwszy):
-Pójdziemy gdzieś gdzie nie ma tłoku?
Miał bardzo niski głos. Kochałaś to w facetach. Zrozumiałaś jego aluzję i przytaknęłaś. Chwycił cię za rękę i pociągnął w stronę wyjścia. Na zewnątrz było mało ludzi, co wskazywało na bardzo późną porę. Nie wiedziałaś gdzie cię prowadzi. Nie dbałaś o to. Może było to spowodowane nadmiarem alkoholu? A może to jego urok tak na ciebie działał? Sama nie wiedziałaś. Po kilku minutach znaleźliście się w mieszkaniu. Prawdopodobnie jego. Już w progu zaczął cię całować. Cieszyłaś się, że od razu przeszedł do rzeczy. Nie przerywaliście pocałunków. Chłopak chwycił twoje pośladki, a ty korzystając z okazji oplotłaś swoje nogi wokół jego bioder. Trzymając cię w ten sposób chłopak szybko pokonał dystans dzielący przedpokój od sypialni. Położył cię na łóżku i zaczął pieścić wszędzie. Dosłownie. Jęczałaś z rozkoszy. Nie chcąc być gorsza, zdjęłaś jego koszulkę i zaczęłaś całować tors. Zjeżdżałaś coraz niżej aż do krocza. W tej chwili chłopak przypominał ci kota. Mruczał w ten sam sposób. Było to przyjemne, ale to była tylko gra wstępna. Nie chcieliście przedłużać i szybko przeszliście do rzeczy. Byłaś zachwycona. Jeszcze nigdy nie przeżyłaś takiej nocy. To było dla ciebie cudowne doświadczenie. Po wszystkim byliście tak zmęczeni, że zasnęliście. Następnego dnia obudziłaś się z ogromnym bólem głowy. Nie przeszkadzało ci to, jeszcze. Póki co liczyło się dla ciebie to, że leżysz naga, wtulona w uroczego chłopaka, którego nawet nie znałaś. Nie wiedziałaś nawet jak ma na imię. Ale czy to ważne? I tak pewnie już więcej go nie spotkasz. Wkrótce wstaniesz, ubierzesz się i wyjdziesz. Wrzucając to wspomnienie to zakładki 'było minęło'. Chłopak otworzył oczy. Uśmiechnął się.
-Dzień dobry-powiedział zachrypniętym głosem.
-Dzień dobry.
Wpatrywaliście się chwilę w siebie.
-Tak w ogóle jestem Harry.
-A ja [t.i].
-Więc [t.i] jak ci minęła noc?
-Dobrze, a tobie?
-Świetnie.
Puścił do ciebie oczko. Myślałaś, że zaczniesz się rumienić. Bez alkoholu twoja pewność siebie wyparowała. Nie wiedziałaś co zrobić. Gwałtownie wstałaś i wybełkotałaś 'muszę już iść'. Chłopak wstał lekko zaskoczony twoim zachowaniem. Widocznie jeszcze żadna dziewczyna nie opuściła sama z siebie jego mieszkania. Próbował cię przekonać żebyś została z nim na śniadaniu. Odmówiłaś. Wyszłaś. W myślach mówiłaś 'głupia, głupia'. Włożyłaś ręce w kieszeń kurtki. Ze zdziwieniem stwierdziłaś, że jest na ciebie za duża. Okazało się, że przez pomyłkę ubrałaś kurtkę Harry'ego. Lekko zawstydzona wróciłaś z powrotem pod jego drzwi. Otworzył po pierwszym sygnale dzwonka. Powiedział:
-Skoro wróciłaś to może już zostaniesz.
-Chętnie.
Uśmiechnęliście się do siebie i lekko pocałowaliście.
Ta noc dała początek waszej znajomości i...waszej miłości. Jesteście parą od miesiąca i macie nadzieję, że będziecie razem jeszcze dłużej.
Uśmiechnął się do ciebie kusząco. Miał urocze dołeczki w policzkach. Mimo tego, że bez wątpienia był od ciebie młodszy postanowiłaś się z nim 'bliżej zapoznać'. Nie wyglądał ci na kogoś kto po prostu przyszedł potańczyć więc tym bardziej nie czułaś się skrępowana. Przygryzłaś wargę, a on zrozumiał. Wpił się w twoje wargi z wielką zachłannością, a ty starałaś się jeszcze bardziej pogłębiać te pocałunki. Po pewnym czasie oderwałaś się od niego. W tej samej chwili on się odezwał (po raz pierwszy):
-Pójdziemy gdzieś gdzie nie ma tłoku?
Miał bardzo niski głos. Kochałaś to w facetach. Zrozumiałaś jego aluzję i przytaknęłaś. Chwycił cię za rękę i pociągnął w stronę wyjścia. Na zewnątrz było mało ludzi, co wskazywało na bardzo późną porę. Nie wiedziałaś gdzie cię prowadzi. Nie dbałaś o to. Może było to spowodowane nadmiarem alkoholu? A może to jego urok tak na ciebie działał? Sama nie wiedziałaś. Po kilku minutach znaleźliście się w mieszkaniu. Prawdopodobnie jego. Już w progu zaczął cię całować. Cieszyłaś się, że od razu przeszedł do rzeczy. Nie przerywaliście pocałunków. Chłopak chwycił twoje pośladki, a ty korzystając z okazji oplotłaś swoje nogi wokół jego bioder. Trzymając cię w ten sposób chłopak szybko pokonał dystans dzielący przedpokój od sypialni. Położył cię na łóżku i zaczął pieścić wszędzie. Dosłownie. Jęczałaś z rozkoszy. Nie chcąc być gorsza, zdjęłaś jego koszulkę i zaczęłaś całować tors. Zjeżdżałaś coraz niżej aż do krocza. W tej chwili chłopak przypominał ci kota. Mruczał w ten sam sposób. Było to przyjemne, ale to była tylko gra wstępna. Nie chcieliście przedłużać i szybko przeszliście do rzeczy. Byłaś zachwycona. Jeszcze nigdy nie przeżyłaś takiej nocy. To było dla ciebie cudowne doświadczenie. Po wszystkim byliście tak zmęczeni, że zasnęliście. Następnego dnia obudziłaś się z ogromnym bólem głowy. Nie przeszkadzało ci to, jeszcze. Póki co liczyło się dla ciebie to, że leżysz naga, wtulona w uroczego chłopaka, którego nawet nie znałaś. Nie wiedziałaś nawet jak ma na imię. Ale czy to ważne? I tak pewnie już więcej go nie spotkasz. Wkrótce wstaniesz, ubierzesz się i wyjdziesz. Wrzucając to wspomnienie to zakładki 'było minęło'. Chłopak otworzył oczy. Uśmiechnął się.
-Dzień dobry-powiedział zachrypniętym głosem.
-Dzień dobry.
Wpatrywaliście się chwilę w siebie.
-Tak w ogóle jestem Harry.
-A ja [t.i].
-Więc [t.i] jak ci minęła noc?
-Dobrze, a tobie?
-Świetnie.
Puścił do ciebie oczko. Myślałaś, że zaczniesz się rumienić. Bez alkoholu twoja pewność siebie wyparowała. Nie wiedziałaś co zrobić. Gwałtownie wstałaś i wybełkotałaś 'muszę już iść'. Chłopak wstał lekko zaskoczony twoim zachowaniem. Widocznie jeszcze żadna dziewczyna nie opuściła sama z siebie jego mieszkania. Próbował cię przekonać żebyś została z nim na śniadaniu. Odmówiłaś. Wyszłaś. W myślach mówiłaś 'głupia, głupia'. Włożyłaś ręce w kieszeń kurtki. Ze zdziwieniem stwierdziłaś, że jest na ciebie za duża. Okazało się, że przez pomyłkę ubrałaś kurtkę Harry'ego. Lekko zawstydzona wróciłaś z powrotem pod jego drzwi. Otworzył po pierwszym sygnale dzwonka. Powiedział:
-Skoro wróciłaś to może już zostaniesz.
-Chętnie.
Uśmiechnęliście się do siebie i lekko pocałowaliście.
Ta noc dała początek waszej znajomości i...waszej miłości. Jesteście parą od miesiąca i macie nadzieję, że będziecie razem jeszcze dłużej.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


