sobota, 24 listopada 2012

Five



Jesteś przyjaciółką Zayna. Poznaliście się jako dzieci w przedszkolu.Wspominasz tamten dzień z uśmiechem. Pewnego dnia rysowałaś coś przy stoliku, aż podszedł do ciebie mały chłopczyk o ciemnej karnacji.
-Możemy porysować razem?-spytał.
Zawsze się z tego śmiejesz. Od tamtego momentu byliście 'parą'. Jak to w przedszkolu. Oczywiście 'zerwaliście' gdy Zayn nie chciał się z tobą podzielić ciasteczkami. Od tego czasu jesteście przyjaciółmi. Dziś macie 19 lat. Ty jesteś studentką, a Zayn jest gwiazdą, śpiewa w słynnym zespole One Direction. Przyjaźń niemożliwa? A jednak. Mimo różnych środowisk rozumiecie się bez słów. Dziś miałaś się z nim spotkać. Nie widzieliście się dwa miesiące, przez trasę Zayna. Przyszłaś na umówione miejsce w parku. Miałaś nadzieję, że się nie spóźni nie lubiłaś stać sama w parku gdy jest ciemno. Spóźniał się. Czekałaś jak na szpilkach. Nagle ktoś zaszedł cię od tyłu i zamknął oczy. Z przerażenia nie umiałaś wydać z siebie żadnego dźwięku.
-Zgadnij kto to?
Uspokoiłaś się od razu. Jego głos zawsze tak na ciebie działał. Mogłaś się domyślić, że to on. Zawsze cię zaskakiwał.
-Hm...niech pomyślę...czyżby uroczy pan Malik?

Odsłonił ci oczy. Obróciłaś się do niego przodem. Uśmiechnęliście się, a Zayn pocałował cię w policzek.
-A to za co?
-Za nic. To już z przyjaciółką nie można się przywitać?
Przyjaciółką...te słowa cię bolały. Przed nikim nie przyznajesz się, że chciałabyś czegoś więcej. Zayn od dawna jest dla ciebie kimś więcej. Czemu mu nie powiesz? Bo się boisz. Po prostu się boisz.
-No można.
-No widzisz.
Ruszyliście przed siebie. Po drodze rozmawialiście o wszystkim i o niczym. Jak zawsze. W pewnym momencie zobaczyłaś starą uliczną latarnię.
-Zayn zobacz!
-No latarnia...
-Nie byle jaka latarnia!
-Co masz na myśli.
-Przyjrzyj się.
Zrozumiał. Uśmiechnął się tak samo jak ty. Niedaleko tego parku było przedszkole do, którego chodziliście. Często zabierano do tego parku dzieci. Gdy byliście 'parą' graliście w berka dookoła tej latarni i wtedy Zayn dał ci pierwszego buziaka.
Wróciliście do rzeczywistości. W pewnym momencie Zayn się uśmiechnął i położył ci rękę na ramieniu.
-Berek!-krzyknął.
-Osz ty!
Zaczęliście się gonić wokół latarni. Udało ci się go złapać i teraz to on cię gonił. W pewnym momencie cię złapał i przyciągnął do siebie, obejmując cię w talii. Spojrzał ci w oczy, posłał ten swój piękny uśmiech, który tak uwielbiałaś. Pochylił się. Wasze usta dzieliły centymetry...milimetry. W końcu się zetknęły. Zayn delikatnie muskał twoje usta. Po chwili pogłębił pocałunek, a ty z chęcią go odwzajemniałaś. Oderwaliście się od siebie. Chłopak znowu spojrzał ci w oczy i powiedział...
-Berek!
Byłaś w szoku. Puściłaś do niego oczko i znowu zaczęliście się gonić. Od tamtego wieczoru zostaliście parą. Tym razem na poważnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz