*Ty*
Jestem przerażona. Ręce trzęsą mi się z nerwów i z obawy na jego reakcję. Siedzę jak na szpilkach i czekam aż usiądzie obok ciebie. W końcu się pojawił. Pocałował mnie w usta i przytulił do siebie.
-Hej skarbie, co się stało?- spytał widząc moją minę.
Postanowiłam nie zwlekać i od razu mu o tym powiedzieć.
-Jestem w ciąży- powiedziałam cicho.
-Naprawdę? To wspaniale! Nawet nie wiesz jak się cieszę!- wykrzyczał z radości chłopak.
Zobaczył, że po twarzy pociekły mi łzy.
-Czemu płaczesz? Kochanie wiem, że teraz wszystko się zmieni, ale zawsze będę przy tobie.
Odsunęłam się od niego i powiedziałam:
-Niall...tyle, że ja...że ja...ja nie wiem...nie wiem czyje to dziecko.
Był zszokowany. Odsunął się na drugi koniec kanapy, jak najdalej ode mnie.
-Zdradziłaś mnie?- spytał załamanym głosem.
Kolejne słone krople popłynęły mi z oczu, nie byłam w stanie nic powiedzieć, pokiwałam tylko głową.
-Znam go?
-To nie ważne.
-Odpowiedz! -krzyknął.
-T..tak.
-Który to?!
-Harry.
-Co?! Zdradziłaś mnie ze Stylesem?
-Niall, tak mi przykro...ja...ja nie wiem co mam powiedzieć.
-Tak czy nie?!
-Tak.
-Ile to trwa?!
-Kilka miesięcy.
-Zabiję gnoja - wykrzyczał.
-Niall, nie rób mu nic.
-Mam mu nic nie robić? Pieprzył się z tobą kilka miesięcy, a ja mam mu nic nie robić?!
Jego słowa mnie zabolały. Miał prawo tak mówić, ale to tak boli...
Trzasnął drzwiami i już go nie było.
*Niall*
Nie mogę w to uwierzyć. Zdradziła mnie...kobieta, której oddałem swoje serce potraktowała mnie jak zabawkę. Zdradziła mnie...
Wpadłem do domu. Chłopcy siedzieli w salonie.
-Hej jak randka? -spytali.
Nie odpowiedziałem, od razu podszedłem do Stylesa.
-Jak mogłeś mi to zrobić?!
-Nie wiem o czym mówisz.
-Nie wiesz?! Nie udawaj głupiego!
-Ale ja naprawdę nie wiem...
-To cię oświecę! Fajnie sypiać z dziewczyną kumpla?!
Harry milczał. Reszta chłopaków spojrzała na nas z szokiem.
-Fajnie było?! - powtórzyłem pytanie.
-Niall, ja nie chciałem...
-Czego nie chciałeś?! Nie chciałeś zaciągać do łóżka mojej dziewczyny?!
Nic nie odpowiadał. Uderzyłem go solidnie pięścią. Chłopak przewrócił się i upadł na ziemię, reszta od razu do niego podbiegła.
-Niall uspokój się to twój przyjaciel!
-Był nim, ale już nie jest! Życzę szczęścia z [T.I] i gratuluję będziesz tatusiem.
*9 miesięcy później*
*ty*
One Direction przestali koncertować. Napięcie między Harrym, a Niallem było nie do zniesienia. Nikt nie wiedział o co poszło. Na szczęście. Chłopcy wspierali mnie przez cały czas, włącznie z Harrym. Nie jesteśmy razem, skończyło się na przyjaźni, ale Styles czuje się odpowiedzialny za to wszystko i pomaga mi jak może. Urodziłam córkę, nazwałam ją Julia.
Kilka dni po moim wyjściu ze szpitala ktoś zadzwonił do moich drzwi. Otworzyłam je, a tam Niall.
-Hej - powiedział.
Miał taki zimny wzrok.
-Hej, wejdziesz?
-Nie. Słyszałem, że urodziłaś.
-Tak.
-Dam ci pieniądze.
-Nie rozumiem.
-Na wykonanie testu na ojcostwo. Chcę mieć pewność.
Teraz ja się rozzłościłam.
-Nie musisz.
-Muszę, będę płacił alimenty jeśli dziecko jest moje.
Wręczył mi gotówkę i poszedł sobie.
*Kilka tygodni później*
Przyszły wyniki testu. Denerwowałam się prawie tak mocno jak tego wieczoru, gdy Niall się o wszystkim dowiedział. Otwarłam kopertę i wszystko stało się jasne.
Nie minęło dużo czasu, a przyszedł Niall.
-Są już wyniki?
-Tak.
-I ?
-Nie wiem jak ci to powiedzieć.
-W porządku tak myślałem, że to Harry.
-Niall czekaj.
-Na co? Im szybciej zniknę z twojego życia tym lepiej.
Poszedł równie szybko jak się pojawił.
*Niall*
Siedziałem u siebie w domu. Nie mieszkamy już z chłopakami razem, to było kłopotliwe. Usłyszałem dzwonek do drzwi. Okazało się, że to Liam, on jeden starał się mnie wspierać w tym wszystkim.
-Słyszałem, że byłeś u [T.I].
-No byłem i co z tego?
-Co z tego? Przecież wyniki przyszły.
Wzruszyłem ramionami.
-Nie zamierzam stać jej i Harry'emu na drodze.
-O czym ty mówisz?
-O tym, że dziecko jest Harry'ego.
-Co? Tak ci powiedziała?
-No nie. Tak wywnioskowałem.
-Idiota z ciebie.
-Co?
-Trzeba było dać jej dokończyć.
-Powiesz wreszcie o co ci chodzi?
-To twoje dziecko. Testy potwierdziły, że jesteś ojcem.
W momencie wszystko przewróciło się do góry nogami.
-C...co?
-To co słyszysz.
Wstałem.
-Muszę iść do [T.I].
Byłem wdzięczny Liam'owi, że mi to wszystko powiedział. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do [T.I]. Pobiegłem do drzwi i do nich zapukałem.
-Niall?
Nie czekając na zaproszenie wszedłem do środka.
-Był u mnie Liam. Powiedział mi wszystko.
Nie odpowiadała.
-Mogę zobaczyć dziecko?
-Tak.
Zaprowadziła mnie na górę do sypialni. Tej samej, w której zdobyliśmy tyle wspomnień. Tej samej, w której zostało poczęte nasze dziecko. Patrząc na łóżko przypomniałem sobie wszystkie wspólne noce. Kiedy zasypialiśmy wtuleni w siebie, a rano budziliśmy się razem. Każdy ranek gdy witałem ją płynącymi prosto z serca słowami "Kocham cię". Minęliśmy jej łóżko i stanęliśmy przy małej kołysce.
Podała mi ostrożnie na ręce maleństwo. Bałem się, że je upuszczę, ale na całe szczęście nic takiego się nie stało. Z każdą chwilą byłem coraz bardziej przekonany, że to moje dziecko. Trudno mi opisać co wtedy czułem, ale to była jedna z najwspanialszych chwil w moim życiu.
-Ma twoje oczy- powiedziała do mnie [T.I].
Uśmiechnąłem się do niej.
-Ale włosy to po tobie, ja nie mam naturalnego blondu.
Teraz to ona się uśmiechnęła.
-Tylko to ma moje. Reszta to cały tata.
-Tak, reszta to cały ja.
Chyba zaskoczyło ją to jak szybko zaakceptowałem ten fakt. Nawet nie zauważyłem jak mała zasnęła na moich rękach, włożyłem ją do łóżeczka.
-Jak ma na imię?
-Julia.
Uśmiechnąłem się.
-Pamiętasz, że kiedyś powiedziałem ci, że tak nazwałbym naszą córkę?
-Pamiętam. Dlatego tak ją nazwałam.
*ty*
Spojrzał na mnie. Inaczej niż przez ostatni czas, teraz widziałam w jego oczach znajome ciepło, które uleciało po naszym rozstaniu
-Wiem, że trudno to wytłumaczyć, ale czułam, że to twoje dziecko.
Milczeliśmy, patrząc na nasz mały skarb.
Zeszliśmy na dół porozmawiać.
-Przepraszam cię- powiedział.
-Ty mnie? Za co?
-Za wszystko. Za to, że cię zostawiłem.
-Nie przepraszaj, miałeś prawo.
-Nie, nie miałem.
-Miałeś. To ja cię muszę przeprosić za to co zrobiłam.Wiem, że nigdy mi nie wybaczysz, ale...
Chwycił mnie za rękę i nie pozwolił dokończyć:
-Już ci wybaczyłem.
-Naprawdę?
-Tak. Nie wiem jak mogłem myśleć, że przestałem cię kochać.
-Kochasz mnie?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
-Nawet po tym wszystkim, po tym jak cię zdradziłam?
-Nawet po tym.
Przytulił mnie do siebie. Tak bardzo brakowało mi jego objęć.
-Ale obiecaj mi jedno -powiedział.
-Co?
-Obiecaj, że za mnie wyjdziesz.
-Czy ty mi się właśnie oświadczyłeś?
-A zostałem przyjęty?
-Jak najbardziej.
Pocałowaliśmy się. Od tej pory wszystko było dobrze. Po roku wzięliśmy ślub, a w ciągu kilku następnych lat Julia doczekała się braciszka.
środa, 26 grudnia 2012
piątek, 7 grudnia 2012
Eight
[T.I] i
Louis. Louis i [T.I]. Para doskonała. Zarówno w mediach jak i poza nimi.
Stanowicie nierozerwalną całość.
Za każdym razem gdy ktoś was widział, od razu mówił – to jest
miłość – bo to jest miłość. Prawdziwa miłość. Taka, w której szczęście drugiej
osoby jest dla nas ważniejsze niż nasze. Taka, w której jesteśmy w stanie
zrobić wszystko dla drugiej osoby. Taka, w której szczęście drugiej osoby jest
dla nas ważniejsze, bo jej szczęście jest naszym, jej radość naszą radością,
jej smutek naszym smutkiem, jej problemy naszym problemem, jej życie naszym.
Nie ma dla was w żadnej swerze podziału, funkcjonujecie jako jedność, której
nic i nigdy nie może rozdzielić.
Wasi znajomi mówią, że Louis traktuje cię jak
księżniczkę, to prawda. Szanuje i traktuje cię jak królową. Stanowisz
obiekt jego uwielbienia. Gdy tylko ma wolny czas spędza go z tobą. Dla
niego tak jak i dla ciebie, każda chwila spędzona osobno, jest stracona,
przechodzicie wtedy niewyobrażalną mękę.
Rozumiecie się bez słów, można odnieść wrażenie, że macie
więź telepatyczną. Louis od razu wyłapuje każde twoje emocje i najmniejsze
zmiany w nastroju. Wie kiedy ma milczeć, kiedy rozśmieszyć, kiedy być poważnym,
a kiedy po prostu wziąć cię w ramiona i nie puszczać.Gdy jesteście blisko siebie, wszyscy inni mają ochotę się ulotnić,
do tego stopnia jest wyczuwalne wasze uczucie. Wasze spojrzenia wyrażają tak
wielką miłość, jaką widzi się co najwyżej w filmie.
W każdym waszym geście,
dotyku widoczne jest wasze uczucie, intymność jaka jest między wami. Tu nie chodzi o stosunek, dla was to tylko
dodatek do relacji dwojga kochających się ludzi. Doszliście do tego momentu waszej relacji, że poczuliście taką potrzebę. To nie był zwykły kaprys, to była przemyślana decyzja związanych ze sobą ludzi. To zapieczętowało waszą miłość. Teraz jesteś już jego, a on twój i nic tego nie zmieni.
Obudziłaś się. Leżałaś jak zwykle wtulona w swojego ukochanego.
Uwielbiałaś go. Mogłabyś słuchać jak mówi, śmieje się i śpiewa cały czas.
Musiałaś przyznać, jego osoba działa na ciebie jak narkotyk. Z minuty na minutę, pragniesz coraz bardziej mieć go jak najbliżej siebie. Chyba nigdy nie wyleczysz się z tego uzależnienia. Chcesz być z nim już zawsze i nigdy go nie opuszczać. Wiesz, że on czuje to samo. Na początku nie byłaś pewna jego uczuć, ale teraz nie masz żadnych wątpliwości. Twoje serce bije dla niego, a jego serce dla ciebie. Znaleźliście swoje miejsce na ziemi - w swoich ramionach.
-Dzień dobry - odpowiedział z uśmiechem.
Chłopak z uśmiechem na twarzy przysunął się do ciebie i złożył na twych ustach pełen pasji pocałunek.
Wasze pocałunki...każde inne, jedyne w swoim rodzaju. Jesteś pewna, że pamiętasz każdy, tak głęboko wyryły się te chwile w twojej pamięci.
-Kocham cię- powiedział czule.
-Ja ciebie też.
Przytulił cię mocniej.
- Jesteś całym moim światem.
czwartek, 6 grudnia 2012
Seven
Od jakiegoś czasu kręcę z Liamem. Tak, tam ze słynnym Liamem Paynem. Poznaliśmy się na zabawie u mojego kuzyna, a jego przyjaciela- Andy'ego. Z początku nie zaiskrzyło, dopiero zakończył poprzedni związek. Po jakimś czasie trafiłam na niego w jednym z Londyńskich klubów i postanowiliśmy się umówić ponownie. Dziś jest nasza siódma randka. Tym razem nie na mieście, ale u Liama w domu. Trochę się denerwuję. No dobrze, trochę bardzo. Szykowałam się z cztery godziny chcąc wypaść idealnie. Mimo to nie osiągnęłam zadowalającego dla mnie efektu. Dotarłam na miejsce. W drzwiach przywitał mnie uśmiechnięty Li.
-Hej. Ślicznie wyglądasz.- uśmiechnął się szeroko.
-Dzięki.
Weszłam do środka, a chłopak mnie objął w talii, korzystając z okazji oplotłam ręce wokół jego szyi. Powiecie romantyczny moment? I to bardzo. Spojrzał mi w oczy i...cmoknął w usta. I nic więcej...to już siódma randka, a my jeszcze się nie całowaliśmy. Martwi mnie to. Może jestem tylko koleżanką? Brunet chwycił mnie za rękę i pociągnął do salonu. Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy film, który leciał na jakimś kanale. Zapowiadał się fajnie. Jeszcze lepsza była świadomość, że mam obok siebie tak cudownego chłopaka jak Liam. Jest tak blisko, a mimo to wydaje mi się nieosiągalny...wszystko przez ten pocałunek! W końcu nadszedł czas reklam. Zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się. Dogadujemy się doskonale, można powiedzieć nadajemy na tych samych falach. W pewnym momencie Li pochylił się nade mną. Moje serce zaczęło bić szybciej. Zbliżał się wargami do moich i.... właśnie w tym momencie skończyły się reklamy! Co za pech! Liam speszony szybko się odsunął i wlepił wzrok w ekran, zrobiłam to samo. Po kilku minutach rozluźnił się i objął mnie ramieniem. Poczułam motylki w brzuchu. Jego dotyk jest tak niesamowicie delikatny. Oparłam głowę o jego ramię, a on swoją drugą dłonią złapał moją. Siedzieliśmy w tej pozycji do samego końca filmu. To było niezwykle słodkie uczucie. Gdy film dobiegł końca powiedział:
-Podobał ci się film?
-Tak, a tobie?
-Średnio.
-Dlaczego?
-Bo reklamy były za krótkie.
Moje serce znowu przyśpieszyło.
-Myślałam, że powinny być krótkie.
-Nie tym razem. Przerwały coś ważnego.
Uśmiechnął się słodko i znowu pochylił. Tym razem nic mu nie przeszkodziło. Najpierw delikatnie dotykał twoich warg swoimi, a potem zaczął bardzo delikatnie i czule całować. Pogłębialiśmy pocałunki, ale powoli chcąc czerpać z tego jak największą przyjemność. Gdy oderwaliśmy się od siebie powiedziałam:
-Dobrze, że te reklamy trwały tak krótko.
Zrzedła mu mina.
-Dlaczego?
-Bo po takim pocałunku nie mogłabym się skupić na filmie.
Znowu się uśmiechnął i złożył na moich ustach kolejny cudowny pocałunek, który został jednym z tych, których nigdy się nie zapomina.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
PRZECZYTAŁEŚ = KOMENTARZ
-Hej. Ślicznie wyglądasz.- uśmiechnął się szeroko.
-Dzięki.
Weszłam do środka, a chłopak mnie objął w talii, korzystając z okazji oplotłam ręce wokół jego szyi. Powiecie romantyczny moment? I to bardzo. Spojrzał mi w oczy i...cmoknął w usta. I nic więcej...to już siódma randka, a my jeszcze się nie całowaliśmy. Martwi mnie to. Może jestem tylko koleżanką? Brunet chwycił mnie za rękę i pociągnął do salonu. Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy film, który leciał na jakimś kanale. Zapowiadał się fajnie. Jeszcze lepsza była świadomość, że mam obok siebie tak cudownego chłopaka jak Liam. Jest tak blisko, a mimo to wydaje mi się nieosiągalny...wszystko przez ten pocałunek! W końcu nadszedł czas reklam. Zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się. Dogadujemy się doskonale, można powiedzieć nadajemy na tych samych falach. W pewnym momencie Li pochylił się nade mną. Moje serce zaczęło bić szybciej. Zbliżał się wargami do moich i.... właśnie w tym momencie skończyły się reklamy! Co za pech! Liam speszony szybko się odsunął i wlepił wzrok w ekran, zrobiłam to samo. Po kilku minutach rozluźnił się i objął mnie ramieniem. Poczułam motylki w brzuchu. Jego dotyk jest tak niesamowicie delikatny. Oparłam głowę o jego ramię, a on swoją drugą dłonią złapał moją. Siedzieliśmy w tej pozycji do samego końca filmu. To było niezwykle słodkie uczucie. Gdy film dobiegł końca powiedział:
-Podobał ci się film?
-Tak, a tobie?
-Średnio.
-Dlaczego?
-Bo reklamy były za krótkie.
Moje serce znowu przyśpieszyło.
-Myślałam, że powinny być krótkie.
-Nie tym razem. Przerwały coś ważnego.
Uśmiechnął się słodko i znowu pochylił. Tym razem nic mu nie przeszkodziło. Najpierw delikatnie dotykał twoich warg swoimi, a potem zaczął bardzo delikatnie i czule całować. Pogłębialiśmy pocałunki, ale powoli chcąc czerpać z tego jak największą przyjemność. Gdy oderwaliśmy się od siebie powiedziałam:
-Dobrze, że te reklamy trwały tak krótko.
Zrzedła mu mina.
-Dlaczego?
-Bo po takim pocałunku nie mogłabym się skupić na filmie.
Znowu się uśmiechnął i złożył na moich ustach kolejny cudowny pocałunek, który został jednym z tych, których nigdy się nie zapomina.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
PRZECZYTAŁEŚ = KOMENTARZ
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


