Siedziałam na kanapie w naszym wspólnym salonie. Cała się trzęsłam z nerwów i obgryzałam paznokcie. Nie musiałabym przez to przechodzić gdybym nie była taka głupia. Wszystko zaczęło się kilkanaście miesięcy temu. To właśnie wtedy zerwał ze mną Ben...Wszystko potoczyło się tak szybko. Liam był blisko mnie od zawsze. Za każdym razem, gdy Ben mnie uderzył, zdradził lub zranił w jakikolwiek inny sposób, zaraz się pojawiał przy mnie gotowy by mnie pocieszyć. Tak było i tamtym razem...Ben wyrzucił mnie z naszego mieszkania wyzywając od najgorszych, śmiejąc mi się w twarz z jego nową zdobyczą. Liam od razu zaproponował żebym zamieszkała u niego na jakiś czas. Zbliżyliśmy się do siebie. Był taki dobry...a ja głupia nie potrafiłam i nadal nie potrafię tego docenić. Szybko wdaliśmy się w romans. Był zupełnie inny niż Ben- dobry, kochający, czuły...a ja...ja go nie kocham. Nie umiem zapomnieć o Benie. Rozpoczynałam związek z Liamem tylko po to by ukoić ból po zerwaniu z chłopakiem. Tak wiem, to złe. Wtedy o tym tak nie myślałam...ba !-W ogóle o tym nie myślałam.
Nagle usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi.
-[T.I] już jestem.
Przede mną stał Liam, uśmiechnięty jak zawsze podszedł i mnie pocałował. Mina mu zrzedła gdy nie odwzajemniłam jego czułości.
-Skarbie, co jest ?
-Liam musimy porozmawiać.
-Coś się stało?
Kiwnęłam głową, a po policzkach popłynęły mi łzy.
-[T.I] nie płacz. Cokolwiek to jest, nie może być aż tak źle.
-Jest gorzej niż źle.
-Wątpię.
-Liam, ja...ja...ja ciebie nie kocham. Byłam z tobą by zapomnieć o Benie.
Wyglądał jakby zaraz miał zemdleć. Zbladł, a oczy mu się zaszkliły.
-Wybacz. Ja nie chciałam cię zranić. Ja...ja nie wiem czemu to zrobiłam.
-Czyli to koniec.
To nie było pytanie, to było stwierdzenie. Od początku tego wieczora wiedziałam, że tak to się skończy. Miałam tylko nadzieję, że nie będzie cierpiał.
-Wróciliście do siebie?- spytał łamiącym się głosem.
-To nie istotne...
-Wróciliście do siebie?
-Dziś rano do mnie zadzwonił...
-A ty jak zwykle mu uwierzyłaś?! Kiedy ty zrozumiesz, że on cię nie kocha?! On się tobą bawi!
-Nie mów tak...
-A jak mam mówić?!
Nie odpowiedziałam. Łzy popłynęły mi po twarzy. Pobiegłam na górę się spakować. Szybko wyszłam z domu, zostawiając Liama samego. Pod domem już czekał samochód Bena.
(miesiąc później)
Obudziłam się. Obok mnie leżał jeszcze pijany Ben. Znowu zaczęłam płakać. Ostatnio tylko to robiłam. Myślami błądziłam cały czas przy Liamie. Przez cały czas myślałam, że kocham Bena...a jednak gdy zakończyłam znajomość z Paynem uświadomiłam sobie, że to właśnie jego kocham i potrzebuję do szczęścia. Jestem głupsza niż myślałam. Miałam przy sobie tak cudownego faceta, a zostawiłam go dla nic nie wartego drania. Chciałabym to naprawić. Ubrałam się i wybiegłam przed dom. Udało mi się złapać taksówkę. Chciałam jak najszybciej znaleźć się przy Liamie. Gdy dotarliśmy, prawie wyskoczyłam z samochodu. Waliłam w drzwi jak nienormalna. W końcu je otworzył. Znowu widziałam Liama. Był nieźle zdziwiony na mój widok.
-[T.I] co ty tu robisz?
-Możemy pogadać?
-Ok, wejdź.
Usiedliśmy w salonie, w którym wcześniej doszło do nieprzyjemnej sceny.
-Więc o co chodzi?- spytał.
-Ja chciałam ci tylko powiedzieć, że miałeś rację.
-W związku z czym ?
-W związku z Benem.
-Cieszę się, że to zrozumiałaś.
-Jest jeszcze coś...
-Co?
-Ja...ja ciebie kocham.
Oczy mu się rozszerzyły ze zdziwienia.
-[T.I] ja...ja nie wiem co powiedzieć.
-Nic nie mów. Rozumiem. Miałam swoją szansę.
Chciałam już wstać i wyjść, ale chłopak mnie zatrzymał. Przyciągnął mnie jak najbliżej siebie i namiętnie pocałował.
-Ja ciebie też kocham. Zawsze cię kochałem i zawsze będę.
Od tamtej pory zostaliśmy szczęśliwą parą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz