Summer '09
Siedziałam na plaży. Z dala od ogniska jakie urządzali moi znajomi. Zrobiliśmy je na cześć rozpoczęcia wakacji. Alkohol i inne używki są dostępne mimo, że mamy dopiero 15 lat.
-Co tak sama siedzisz?- spytał chłopak niskim głosem.
Odwróciłam się w jego stronę. Tak, nie mogłam się mylić. Oczywiście, że to był Harry.
Wzruszyłam ramionami.
-Tak sobie. Jakoś nie mam ochoty patrzeć na obściskujące się pary.
-Nie wszyscy się obściskują.
-Ale większość.
-To cię gorszy?
-Sama nie wiem. Po prostu głupio tak się temu przyglądać. To powinno być prywatne.
-Oni tak nie myślą.
-Bo są kompletnie nawaleni.
-Tak jak każdy na tej imprezie.
-Ty też?
-Trochę alkoholu...
Pokręciłaśm głową udając dezaprobatę.
-Hazza jak tak dalej pójdzie to się stoczysz.
-No co? Młodość ma swoje prawa. Poza tym nie uwierzę, że nigdy nie piłaś.
-No dobra zdarza mi się pić i nie tylko to...
-A co jeszcze? Ćpasz?
Milczałam.
-Ćpasz?- powtórzył z niedowierzaniem.
-Cicho! Czasem zapalę.
Chłopak był w lekkim szoku.
-A mi mówisz, że się staczam.
-Oj nie rób problemu.
Siedzieliśmy w ciszy. Po pewnym czasie Harry się odezwał:
-Masz przy sobie?
-Tak.
-Zapalimy?
-Żartujesz ze mnie?
-Nie. Chciałbym wiedzieć jak to jest.
Byłam zdziwiona. Harry miał różne rzeczy na swoim koncie, ale na pewno nie palenie marihuany
-No dobra, ale nie przy wszystkich.
Wstaliśmy i podążyliśmy w kierunku skał znajdujących się niedaleko. Byliśmy blisko naszych znajomych, ale skały skutecznie nas zasłaniały.
Harry cały się trząsł. Czyżby strach?
-Jeśli nie chcesz nie musisz...
-Ale chcę - przerwał mi.
-Jak chcesz.
Wyciągnęłam z kieszeni skręta. Zawsze coś przy sobie miałam na wszelki wypadek. Oczywiście byłam też zaopatrzona w zapalniczkę. Jakżeby inaczej.
Zapaliłam jointa i zaciągnęłam się nim. Potem podałam go Harry'emu. Przez krótki moment się wahał czy go wziąć, ale w końcu zrobił to.
-Chyba nie dam rady - powiedział powoli.
-Pomogę ci.
Spojrzał na mnie pytająco. Szybko wzięłam od niego to, co moje i zapaliłam. Potem przyciągnęłam jego twarz do swojej. Nie powiem...było mi to na rękę. Podobał mi się od dawna i wreszcie miałam pretekst by się do niego zbliżyć.
Naparłam na jego usta czekając aż je rozchyli. Zrobił to automatycznie. Powoli wypuściłam powietrze, częstując go narkotykiem. Gdy tylko poczułam, że wdycha substancję do płuc odsunęłam się od niego. W końcu jesteśmy sobie prawie obcy. Nigdy nie rozmawialiśmy dłużej niż kilka minut. To wszystko zrobiło się bardzo niezręczne.
-Dzięki - powiedział po dłuższej chwili.
-Nie ma za co - wysiliłam się na uśmiech.
Odwzajemnił go i usiadł na piasku. Poklepał dłonią miejsce obok siebie, zachęcając mnie do tego samego. Usiadłam obok niego. Czułam, że moje serce nieznacznie przyspieszyło. To pewnie wina narkotyku. Zawsze mam potem jakieś dziwne objawy.
-Dlaczego to robisz? - spytał.
-Ale co?
-Palisz.
Wzruszyłam ramionami.
-Sama nie wiem. Ziemia wydaje się wtedy odrobinę bardziej szczęśliwym miejscem.
-I bez tego ziemia jest szczęśliwym miejscem.
-Nie zawsze.
-A teraz? Teraz jest szczęśliwa?
-Teraz tak - zarumieniłam się.
-To teraz znajdź źródło tego szczęścia i postaraj się by mieć je zawsze.
-Nie mogę mieć na własność ludzi - wypaliłam.
-Och - rzucił tylko - Czyli, że...?
-Tak - powiedziałam szybko.
-W takim razie pozwól mi uczynić cię szczęśliwą - szepnął.
Moje serce przyspieszyło jeszcze bardziej. Czy ja śnię? Osoba, do której mam słabość mówi mi takie rzeczy. Chyba trafiłam do nieba, albo jeszcze dalej.
-Czyli ty...?
-Tak - zaśmiał się.
Po chwili poczułam jego usta na moich. Pocałował mnie delikatnie czekając, na to co zrobię. Odwzajemniłam jego gest zatracając się w nim całkowicie. Teraz nic się nie liczyło prócz jego i mnie. Te wakacje z pewnością będą niezłą historią.
_________________________________________________________________________________
Komentarze rzecz ważna :p tak więc mam nadzieję, że dacie znać czy wam się podoba imagin :)
Dla @lirectioner :)

Ojej, dziękuję jhgfdsfghjk trafiłąś w sedno, ayhaha :D i jeszcze że z Hazzą, mm :) eh, ja pokemon ._. umiesz pisać i rób to dalej :)
OdpowiedzUsuń